Życie codzienne w Kairze
| Recenzje książek - Recenzje |
Zaskakujące jest dla nas, Europejczyków, że Egipcjanie, nawet ci o bardzo niskim statusie materialnym, potrafią być uśmiechnięci i serdeczni w codziennych kontaktach z innymi ludźmi. Troski, które na pewno mają, zdają się w ogóle nie mieć wpływu na ich życie. Przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz; jakby za pomocą jakiegoś cudownego, a nieznanego nam mechanizmu psychicznego potrafili zręcznie oddzielić sferę ciała od sfery ducha.
Cechą stosunków międzyludzkich w Egipcie jest niemal zupełny brak agresji na ulicach. Nawet kierowcy samochodów, którzy sprawiają wrażenie szalonych, zachowują się wobec siebie całkiem przyzwoicie. Natomiast przeważa w mentalności Egipcjan ciekawość wszystkiego, co inne, oraz owa słynna, orientalna skłonność do zbierania się w grupy i gapienia się... na przykład na turystę z Polski.
Odwiedzając to największe miasto Afryki, będące zarazem stolicą kraju o ogromnym dziedzictwie kulturowym, urządzałem wielokilometrowe spacery, podczas których miałem możliwość podpatrzenia tego, jak jego współcześni mieszkańcy żyją, gdzie spędzają wolny czas, jak się bawią. Dziwne sytuacje bądź niedomówienia przy kontakcie z nieznajomym, który z jakiegoś powodu uczepił się nas i nie chce odejść, rodzą pytania, na które odpowiedzi trzeba potem szukać np. w poradnikach, przewodnikach, itd. Do dziś na przykład z rozczuleniem i zadziwieniem własną naiwnością wspominam mój pierwszy kontakt z niezwykle natarczywym sprzedawcą perfum. A że świeżo poznany mój "najlepszy przyjaciel" zajmował się handlem, zrozumiałem dopiero wtedy, gdy już znalazłem się w sklepie.
Anna Grajewska, arabistka, absolwentka Zakładu Arabistyki i Islamistyki Instytutu Orientalistycznego na Uniwersytecie Warszawskim, zafascynowana kulturą arabsko-muzułmańską spędziła w Egipcie dziesięć lat. Otrzymała stypendium i wykładała na Uniwersytecie Ain Shams w Kairze.
Publikacja "Życie codzienne w Kairze", którą w roku 2004 wydała oficyna akademicka Dialog, stanowi zbiór zapisek dotyczących Kairu i jego mieszkańców. Dowiadujemy się z niej m.in. trochę o historii i strukturze metropolii, jej administracji i środkach komunikacji miejskiej. Zwłaszcza to ostatnie przedstawione jest w sposób humorystyczny, przy czym jest to raczej czarny humor. Bo czy taki opis kairskiej taksówki nie może jednocześnie wzbudzić i śmiechu, i grozy?: Wsiadając do taksówki, pasażer musi zdawać sobie sprawę, że może nie dojechać do celu, gdyż po drodze może przestać działać silnik, mogą odpaść drzwi bądź zderzaki, często mocowane tylko na sznurkach, albo wieczorem dojdzie do zderzenia z inną nieoświetloną taksówką.
Kolejne strony książki przynoszą nas na ślub zamożnej, nowoczesnej pary, która porozumiewa się co do wysokości posagu. Założenie rodziny w Egipcie wcale nie jest łatwe, bowiem na straży udanego związku stoją rodzice panny młodej i pana młodego, konserwatywne zwyczaje oraz przede wszystkim obustronny interes, który zagwarantowany jest przedmałżeńską umową na piśmie. Mezalianse w egipskiej metropolii nie są mile widziane.
Jednak Kair wciąż przyciąga niezliczone rzesze ubogich z prowincji, którzy marzą o lepszym życiu, a kończą często jako służba innych, którym się powiodło. Pochylamy się przed nędzą "najniższych z niskich", bawwabów, czyli po prostu dozorców i chłopców do wszystkiego, a zwłaszcza do ciężkich i brudnych prac, których nikt inny nie chce się podjąć.
Bawwabowie rekrutują się spośród niewykształconych, niepiśmiennych przybyszów z prowincji, którzy znaleźli się w Kairze w poszukiwaniu pracy. Ich codzienne zajęcia polegają przede wszystkim na nieustającym i bezwarunkowym usługiwaniu bogatszym sąsiadom, którzy za nędzne pieniądze kupują sobie legalnego niewolnika. On sam nocuje na klatce schodowej lub w pomieszczeniu rozmiarów małej łazienki, w którym nie ma sanitariatów ani w ogóle żadnych wygód. Często posłaniem bawwaba są pudła tekturowe, a marzeniem jakikolwiek telewizor. Większość ludzi, którym bawwab usluguje, nie szanuje go jako człowieka, przypomina mu o jego pochodzeniu, poniża go, ma go za nic i zwraca się do niego per ty.
Anna Grajewska ukazuje podwójny profil Kairu: jego starą twarz i nowy wizerunek, który nadszedł z Zachodu. Dysonanse kulturowe, zderzenie tradycji z nowoczesnością, drastyczne różnice w pozycjach społecznych, towarzyskich, jakie zajmują kairczycy, powodują że ich miasto wydaje się rozgorączkowane, kapryśne, często zawodzące tych, którzy pokładają w nim całą nadzieję.
Ale nie brak w nim i tych, którym się powiodło. Jest to inna strona Kairu, jakże miła oku: przeszklone, piętrowe witryny drogich sklepów, przepięknie, rzeźbione meble w salonach przy placu Al Tahrir, ekskluzywne restauracje, hotele, czy też milionowy kolorowy tłum złożony z uśmiechniętych twarzy, przemieszczający się na ulicach. Rzuca się w oczy ogromna ilość młodzieży, studentów i uczniów.
W kilku rozdziałach czytamy o typowej rodzinie kairskiej, o wychowywaniu dzieci i szkole. Podpatrujemy Egipcjanina podczas spotkania w gronie rodzinnym, razem z nim spędzamy święta, idziemy na zakupy, razem gotujemy. A potem wspólnie oglądamy telewizję, która włączona jest w egipskim domu cały czas. Ulubiony repertuar telewidza to łzawa telenowela lub rozgrywki sportowe. Ulubioną grą współczesnych Egipcjan jest piłka nożna. Grają w nią młodzi i starsi, ale wszyscy, bez względu na wiek, potrafią rozprawiać o niej godzinami.
Nikomu nigdzie się nie śpieszy. Ze spóźnień do pracy nikt się nie usprawiedliwia. Może zazdrościmy? Najlepiej sami sięgnijmy po książkę i choć przez chwilę poczujmy się tak, jakbyśmy byli wśród tych ludzi.
Kamil Zachert
Życie codzienne w Kairze
Anna Grajewska
Wydawnictwo Akademickie DIALOG
Warszawa 2004
ISBN 83-88938-88-6
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
