Rozmowy i wywiady

Rozmowa z p. Fahmy Fayedem, Ambasadorem Egiptu w Polsce

Rozmowy, wywiady, sylwetki

Andrzej Niwiński, Kamil Zachert - Mamy przyjemność rozmowy z Jego Ekscelencją Ambasadorem Arabskiej Republiki Egiptu w Polsce, p. Fahmy Fayedem [na zdjęciu - Redakcja]. Panie Ambasadorze, w imieniu naszego Stowarzyszenia Miłośników Egiptu „Herhor” chcielibyśmy bardzo Panu podziękować za ten wywiad. Jesteśmy zaszczyceni tym spotkaniem i pragniemy przede wszystkim podkreślić, że jest Pan pierwszym Ambasadorem Egiptu, który przyjął nasze zaproszenie i przybył na doroczne spotkanie naszego Stowarzyszenia w czerwcu. Proszę nam powiedzieć, jak Pan ocenia  tamto spotkanie i w ogóle działalność naszego Stowarzyszenia?

JE Fahmy Fayed - Bardzo się cieszę że jesteśmy tu dziś razem i mogę nawet powiedzieć, że jestem szczęśliwy, ponieważ nie wiem, czy w jakimkolwiek innym kraju poza Polską działa jakaś organizacja, która w swej nazwie mówiłaby o miłości do mojej Ojczyzny. Są oczywiście profesjonalne towarzystwa egiptologiczne, stowarzyszenia miłośników starożytnego Egiptu, ale Wy po prostu kochacie Egipt: starożytny, średniowieczny i współczesny i to jest dla mnie bardzo piękne! Doskonale pamiętam czerwcowe spotkanie, na którym byli obecni zarówno młodzi, jak i starsi ludzie, podobno z bardzo różnych stron Polski, którzy tworzyli serdeczną, niejako rodzinną atmosferę. Szczególnie cenne były dla mnie informacje o Misji Skalnej w Deir el-Bahari i jej fascynujących wynikach. Jestem bardzo zainteresowany dalszymi losami tych badań i, jak Pan wie, moja sekretarka dzwoniła później w moim imieniu i pytała czy są jakieś wieści o Pana Misji. Nadal na nie czekam. Uważam, że bardzo dobrze, że istniejecie jako organizacja i że się rozwijacie. Poprosiłem pana Tamera Hammada, Pierwszego Sekretarza Ambasady i moją „prawą rękę”, by uczestniczył w Waszych spotkaniach; ja także chętnie będę przychodzić, w miarę moich możliwości czasowych.

Andrzej Niwiński – Bardzo dziękujemy za te słowa. Chciałbym zapytać, czy Pana zdaniem są takie dziedziny działalności „Herhora”, które mogłyby odegrać szczególnie pozytywną rolę w krzewieniu wiedzy o Egipcie w Polsce i gdzie moglibyśmy być może współpracować z Ambasadą Egiptu?

JE Fahmy Fayed  - Oczywiście, taka współpraca wydaje się zupełnie naturalna, bo przecież przyświecają nam dokładnie te same cele: szerzenie wiedzy o egipskiej kulturze i poszerzanie grona osób, które nie tylko znają, ale także rozumieją Egipt, a być może mogą go nawet pokochać. Jednym z takich pól wspólnej działalności mogłyby być wystawy. W razie możliwości nasza Ambasada może dostarczać organizatorom materiały informacyjne o Egipcie, a także, na przykład, kopie zabytków z Muzeum Egipskiego w Kairze...

Kamil Zachert – Przed kilku laty, przy okazji przygotowywania wystawy z okazji 60-lecia  działalności wykopaliskowej i konserwatorskiej Uniwersytetu Warszawskiego w Egipcie Ambasada Egiptu wypożyczyła organizatorom tej wystawy zatytułowanej Od Imhotepa do Kurkumasa (prof. Niwiński był jej kuratorem) kilka takich kopii i pamiętamy, że bardzo one ją wzbogaciły. Wystawa, która była wyeksponowana w 1997 r. w Muzeum Uniwersytetu Warszawskiego, następnie w 1999 r. w Muzeum Ziemi Kłodzkiej w Kłodzku, a potem jeszcze w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Olsztynie, cieszyła się dużym zainteresowaniem i obejrzały ją tysiące osób.

JE Fahmy Fayed – W tej chwili wszystkie te kopie są wypożyczone, ale w przyszłości możemy je znów udostępnić. Ale istnieją też inne możliwości współpracy między „Herhorem” i Ambasadą. My czasami organizujemy imprezy służące promocji Egiptu i choć są one często przeznaczone, ze względów organizacyjnych, dla wąskiego kręgu zaproszonych gości, Wy moglibyście je opisywać czy dokumentować w Waszym Biuletynie czy na Waszej stronie internetowej, dzięki czemu ów „krąg uczestników”, choćby wirtualnych, mógłby się znacznie powiększać. Na przykład, w najbliższą sobotę w jednym z hoteli będzie zorganizowana tzw. „Noc egipska” - uroczysta kolacja, w czasie której egipska grupa folklorystyczna będzie prezentować egipskie tańce, m. in. taniec brzucha. Zapraszam obu Panów, możecie przyjść z kamerą i zadokumentować te tańce.

Andrzej Niwiński, Kamil Zachert – Bardzo dziękujemy! [niestety, impreza została odwołana z uwagi na problemy z dotarciem grupy folklorystycznej do Warszawy, ale jest nadal planowana w innym terminie, być może w lutym 2009 – A. N.] Myślimy też o zorganizowaniu konkursów wiedzy o Egipcie na zasadzie „szkolnej olimpiady”.

JE Fahmy Fayed – To doskonały pomysł! Szkoły czasem organizują takie rzeczy; moja córka uczestniczyła w kilku szkolnych konkursach.

Kamil Zachert – Skoro mówimy o szkole, czy mógłby Pan powiedzieć nam coś o swojej szkole i swojej drodze zawodowej, która doprowadziła Pana do Polski?

JE Fahmy Fayed – Urodziłem się w Kairze i tam chodziłem do szkoły, a potem ukończyłem Wydział Prawa Uniwersytetu Kairskiego, ale moim ukochanym miastem jest Aleksandria. Bardzo lubię morze, plażę, jestem zresztą spod znaku ryb... [śmiech] Podobno tacy ludzie realizują swoje marzenia. Moim pragnieniem było zostać dyplomatą i zwiedzać świat, i to się udało. W 1978 r. ukończyłem Wydział Dyplomacji w Instytucie Spraw Międzynarodowych przy egipskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, a zarazem uzyskałem dyplom ukończenia Niemieckiego Instytutu Spraw Międzynarodowych w Kairze i wkrótce potem wyjechałem na 5 lat do pracy w Ambasadzie Egiptu w Bonn. Do Niemiec wróciłem ponownie po kilkunastu latach jako Ambasador Egiptu w Berlinie. Poza Europą miałem też okazję zobaczyć inne kontynenty. Przez kilka lat przebywałem na placówce dyplomatycznej w Santiago w Chile, a potem w Harare w Zimbabwe. Przed samym przyjazdem do Polski byłem wiceministrem spraw zagranicznych, ale jeszcze wcześniej Ambasadorem Egiptu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Naprawdę zrealizowałem swoje marzenia...

Andrzej Niwiński – Cieszę się szczególnie z tego, co usłyszałem o  związku między znakiem Zodiaku a spełnianiem marzeń, bo ja też jestem spod znaku ryb ...[śmiech] Może i ja mam szansę zrealizowania swoich marzeń dotyczących odkryć w Egipcie?

JE Fahmy Fayed – Dlaczego nie? Niektórzy Polacy takie marzenia zrealizowali, a nawet stali się bardzo sławni, jak Wasz Profesor Kazimierz Michałowski. W październiku ubiegłego roku miałem okazję uczestniczenia w bardzo podniosłej uroczystości zorganizowanej przed Egipskim Muzeum w Kairze dla uczczenia 70-lecia polskiej archeologii w Egipcie. Wtedy rzeźba głowy Profesora Michałowskiego została umieszczona pośród rzeźb największych sław egipskiej archeologii, z François Champollionem, który odczytał hieroglify i Augustem Mariettem – twórcą Muzeum Egipskiego i Egipskiej Służby Starożytności – poprzednika dzisiejszej Rady Najwyższej ds. Zabytków. Możecie być dumni.

Andrzej Niwiński – Ja jestem dumny, ponieważ to mój profesor i mistrz: pod Jego kierunkiem pisałem pracę magisterską i doktorat, a w 1981 r. wraz z innymi Jego uczniami miałem zaszczyt nieść na własnych ramionach Jego trumnę w trakcie pogrzebu. Dziękuję, że Pan wspomniał o uroczystości w Kairze, gdyż ona najlepiej świadczy o tym, że Egipcjanie potrafią docenić tych, którzy Egipt pokochali i poświęcili tej swojej drugiej ojczyźnie wiele swego życia, jak Profesor Michałowski. Wielu Polaków odwiedza dziś Egipt. Proszę powiedzieć, gdzie – Pana zdaniem – powinni się udać przede wszystkim, by ten kraj dobrze poznać i swą ciekawość poznawczą przenieść na wyższy poziom zaangażowania emocjonalnego?

JE Fahmy Fayed – Poruszył Pan bardzo ważny temat. Moim zdaniem każdy, kto przybywa do Egiptu, powinien się znaleźć w dwóch miastach, bez zwiedzenia których trudno jest mi w ogóle sobie wyobrazić w pełni udany pobyt w moim kraju. Pierwszym takim miejscem jest Kair z jego wspaniałymi zabytkami architektury muzułmańskiej, słynnymi muzeami: Muzeum Egipskim, Muzeum Koptyjskim i Muzeum Islamu i z jego „magicznymi” dzielnicami, jak Stary Kair, Muski czy okolice Cytadeli i Miasta Umarłych. Poza tym, kto znajdzie się w Kairze, ten oczywiście powinien zobaczyć jego okolice: Gizę i Sakkarę, z zespołami piramid i wspaniałych grobowców. Ale jeszcze ważniejszym, według mnie, miejscem – samym centrum staroegipskiej cywilizacji – jest Luksor. Kto nie zobaczył wspaniałych świątyń w Karnaku i Luksorze, a na zachodniej stronie Nilu słynnej Doliny Królów, czy takich miejsc, jak Deir el-Bahari (to miejsce powinno być wszak dla Polaków szczególnie ważne, bo pracujecie tam od pół wieku!), kto nie zobaczył choćby jednego cudownie malowanego grobu dostojnika w Tebach Zachodnich – ten, choćby nawet spędził kilka tygodni na ziemi egipskiej, podziwiając uroki raf koralowych czy plaż nad Morzem Czerwonym, nie może właściwie powiedzieć, że był w Egipcie... Dziś rocznie przylatuje z Polski ok. 400 tysięcy turystów, ale znaczna ich część ogranicza swój pobyt do rejonu nadmorskiego wzdłuż Morza Czerwonego; bardzo chciałbym to zmienić i zrobić wiele, by Polacy chcieli też zobaczyć zabytki regionu Luksoru czy Assuanu (to inne miejsce, które jest tak bardzo godne zobaczenia, a stamtąd przecież można zrobić wspaniałą wycieczkę do świątyni w Abu Simbel, która też zasługuje na mianu „cudu świata”). Może uda się wznowić polskie połączenia lotnicze z Luksorem i Assuanem? Staramy się, by ilość turystów przybywających z Polski podwoiła się w przyszłości, a działalność takich stowarzyszeń jak Wasz „Herhor” może w tym pomóc.

Kamil Zachert – Panie Ambasadorze, gdy opowiada Pan tak o tych wszystkich magicznych miejscach Egiptu, odnosimy wrażenie, jakby Pan przez chwilę tam przebywał myślą. Czy jest coś, co Pan ukochał w Egipcie, czego Panu brakuje tu, w Polsce?

JE Fahmy Fayed – Oczywiście tęsknię za rodziną, przy czym my Egipcjanie rozumiemy pojęcie rodziny szeroko, myślimy o braciach, siostrach i licznych  kuzynach. Brak mi też trochę egipskiego słońca, ale podczas w sumie dziesięciu lat spędzonych w Niemczech, gdzie pogoda jest nieco podobna do polskiej, już się zdążyłem do niej przyzwyczaić, a nawet ją trochę polubiłem.

Andrzej Niwiński – A czy można spytać na koniec, czy jest coś w Polsce, co podoba się Panu szczególnie i co chciałby Pan mieć ze sobą w Egipcie?

JE Fahmy Fayed – Bardzo mi się podoba śnieg, zwłaszcza w przepięknej scenerii świąt Bożego Narodzenia. Ale śniegu do Egiptu nie zabiorę, natomiast marzy mi się coś innego, by zobaczyć kiedyś w Egipcie więcej zieleni w krajobrazie. W Polsce dominuje w krajobrazie kolor zielony, to jest kolor pól, a rolnictwo oznacza życie. W Egipcie poza Deltą Nilu kolor zielony ogranicza się do pasów po obu stronach rzeki, a znaczną większość krajobrazu zajmują pustynie, góry. Wprawdzie takie krajobrazy też bywają piękne. Niezapomniane są, na przykład, kolorowe góry na Synaju, dokąd wielu turystów udaje się z pielgrzymką śladami Świętej Rodziny, gdyż to przecież Ziemia Święta. I chyba trudno znaleźć w całym Egipcie miejsce, gdzie staroegipska kultura splotłaby się bardziej ze źródłami kultury chrześcijańskiej Europy, jak tam właśnie.

Andrzej Niwiński, Kamil Zachert – Bardzo dziękujemy Panu za wszystko, co Pan powiedział!  

 

Joomla Extensions Directory Listing