Misja Skalna w Deir el-Bahari
Szósty sezon (14 X - 21 XII 2003)
1. Wyniki badawcze
a./ Prace pomiędzy „Małym Geblem”, „Drogą” i „Filarem”.
Zgodnie z założeniami, nowy sezon rozpoczął się operacją dokładnego oczyszczenia całego obszernego terenu obejmującego całą przestrzeń pomiędzy „Małym Geblem” a zachodnią ścianą „Filaru” oraz dalej w kierunku wschodnim pomiędzy północną stroną „Filaru a „Drogą”, aż do poziomu „Górnego Dziedzińca”. Zakładając, że gdzieś na tym terenie powinno się znajdować dobrze ukryte i zakamuflowane wejście do grobowca, chciałem wszędzie tu oczyścić powierzchnię skalnego podłoża, by poznać cały archeologiczny kontekst odkrytych uprzednio drenów, wkopów złodziejskich, złogów „cementu” oraz szczelin tektonicznych i przy okazji ostatecznie skorygować tworzony na bieżąco i po każdym sezonie aktualizowany plan topograficzny naszego stanowiska. Prace zaczęły się od przenoszenia za „Bramę” potężnego tymczasowego redimu założonego w ubiegłym roku pod „Małym Geblem”. Operacja ta była trudna nie tylko z racji dużej ilości materiału do przeniesienia, ale także ze względu na panujące w tym roku upały; nawet przywykli do tych temperatur robotnicy mieli kłopoty: mieliśmy kilka przypadków omdleń i krwotoków z nosa, a dwa tygodnie po rozpoczęciu prac rozpoczął się Ramadan, co przy wciąż wysokich temperaturach było czynnikiem spowolniającym pracę. Jednego z najważniejszych odkryć w pierwszej części sezonu dokonano zaraz po usunięciu redimu i oczyszczeniu powierzchni podłoża na wschód od „Małego Gebla”. Kiedy teren ten był po raz pierwszy odsłaniany pod koniec sezonu 2001, stwierdzono tu najpierw obecność bardzo twardej warstwy przypominającej skałę, pod którą był jednak wtórny zasyp z kamieni i drobnego gruzu, a w pewnym miejscu także znaczne nagromadzenie żółto-brunatnego piasku. Poniżej leżało kilka dużych i płaskich kamieni, z pewnością umieszczonych tu przez człowieka, niżej zaś znów drobny gruz i ponownie twarde podłoże, które zostało wtedy uznane, także przez najbardziej doświadczonych robotników i naszego raisa za skalny calec. Obecnie okazało się, że to tylko kolejna warstwa imitującej naturalny gebel białej i twardej „cementowej” substancji, skrywającej obszerne regularne zagłębienie w skalnym podłożu w kształcie leja o średnicy ok. 4 m i głębokości 2 m. Ten lej był całkowicie wypełniony bardzo miałkim wtórnym materiałem, zawierającym także pył, jaki często można znaleźć na powierzchni i który ma ciemniejszą barwę, gdyż zawiera naniesione przez wiatr z pól drobinki uprawnej ziemi. Na samym dnie została odkryta typowa „główka” drenu (= Dren nr 1) kierującego się na południowy wschód, wprost w kierunku „Filaru”. Na ścianie „główki” znaleźliśmy dwa gniazda jakiegoś owada podobnego do osy; w jednym z nich tkwiła nawet zasuszona osa. Odkrycie to pozwala na wysunięcie wniosku, że miejsce to było początkowo przez długi czas zupełnie odsłonięte, co stworzyło warunki dla założenie gniazda, ale następnie zostało w pewnym momencie raptownie zasypane, tak że jeden z owadów nie zdążył się wydostać. Potwierdza to słuszność założenia dwóch faz działań człowieka na tym terenie: pierwszej związanej z budową i istnieniem grobowca, a drugiej odpowiadającej zasypywaniu terenu w czasach wczesnej 21 dynastii. W pierwszej fazie Dren nr 1 pełnił niewątpliwie funkcję ochronną, zbierając wody deszczowe niemal z całego terenu pod „Małym Geblem”. Ponieważ na północ od Drenu nr 1 i w niedalekiej od niego odległości w poprzednim sezonie odkryto trzy inne dreny (nr 2, 3 i 4), wydawało się, że zakamuflowanego wejścia do grobowca można się spodziewać pomiędzy tymi drenami. W tym rejonie znajdowały się dwa tunele złodziejskie (nr 2 i 6), a także najgrubszy złóg „cementu” grubości 90 cm. Oczyszczenie powierzchni i bliższe oględziny tego złogu przyniosły kolejne odkrycie. Powyżej „główki” Drenu nr 3 znajdowało się wyraźnie wycięte w „cemencie” przedłużenie tego drenu w kierunku zachodnim, z wyraźnymi śladami użycia narzędzia. Po usunięciu złogu okazało się, że stanowił on niejako rozszerzenie fragmentu naturalnego gebla opadającego uskokiem tuż za szczeliną tektoniczną, której istnienie odkryliśmy, badając teren za kamieniem Kappa. Na zachód od wyciętej w skale „główki” Drenu nr 3 ta szczelina rozdwajała się, biegnąc dalej w kierunku południowym dwoma pęknięciami odległymi od siebie o ok. 80 cm. Po wnikliwej obserwacji powierzchni gebla oraz po usunięciu kilku jego fragmentów celem sprawdzenia, czy skalna powierzchnia nie stanowi gdzieś jedynie kamuflażu, można było wyciągnąć ostateczny wniosek, że na badanym terenie nie znajduje się wejście do grobowca, ale że przebiegająca przezeń szczelina tektoniczna (zwana przez nas Centralną) stała się obiektem szczególnych działań ochronnych, by woda deszczowa nie mogła się do niej dostać. Konsekwentnie, wynika stąd, że poniżej tego terenu powinna się znajdować jakaś część chronionego w ten sposób grobowca. Należy tu przypomnieć, że inne szczeliny tektoniczne odkryte na stanowisku w poprzednim sezonie: tzw. Wschodnia biegnąca poniżej „Górnego Dziedzińca” oraz tzw. Dolna uchwycona m. in. na „Dolnym Dziedzińcu”, nie były szczególnie ochraniane. Natomiast badanie Centralnej Szczeliny Tektonicznej za Drenem nr 3 dzięki wycięciu fragmentu przylegającego do niej gebla wykazało, że górne partie tej szczeliny zostały tu wypełnione sproszkowanym łupkiem, a także żółto-brunatnym piaskiem tego samego typu, jak odkryty pod „Małym Geblem” i który widniał pod „świadkiem” w północnej części stanowiska. Ponad szczeliną położono warstwę „cementu” o grubości zależnej zapewne od ukształtowania powierzchni, sięgającą od kilkunastu centymetrów do niemal jednego metra. Podczas czyszczenia skalnego podłoża wzdłuż północnej strony „Filaru” odkryto kolejny wkop złodziejski (nr 7), kierujący się po stromym, opadającym ku południowi zboczu wprost pod „Filar”. O ile poprzednio odkryte wkopy kończyły się w miejscu, gdzie tunel trafiał na kamienną przeszkodę, ten wkop był prawdopodobnie nie ukończony, gdyż mógł być kontynuowany. Na jego spodzie zostały znalezione dwa niewielkie fragmenty kości, zidentyfikowane następnie przez antropologów jako należące do tylnej części ludzkiej czaszki. Teoretycznie te fragmenty mogły się znaleźć w tym miejscu zupełnie przypadkowo, na przykład naniesione wodami deszczu, chociaż wówczas trzeba byłoby założyć, że wkop był akurat otwarty. Nie można, jak się wydaje, wykluczyć innego scenariusza wydarzeń, zgodnie z którym kości mogą pochodzić z czaszki złodzieja schwytanego na gorącym uczynku i zabitego na miejscu. Pomijając jednak rozważania nad różnymi możliwymi wyjaśnieniami, odkrycie to dostarczyło pierwszej wyraźnej informacji, że złodziej, szukając miejsca lokalizacji wejścia do grobowca, brał pod uwagę także rejon „Filaru”. Oczyszczenie terenu między „Filarem” a „Drogą” pozwoliły na dokumentację Drenu nr 2 na całej długości. Okazało się, że centralna część tego drenu ma całkowicie naturalny, nieregularny wygląd ukształtowanego na zboczu spływu wód deszczowych. Człowiek wykorzystał tę drogę wodną, przedłużając ją dodatkowym odcinkiem regularnej szerokiej rynny aż do „Dolnego Dziedzińca” oraz dodając dość szeroką „główkę”.b./ Eksploracja górnego odcinka „Drogi”.
Dotychczasowe prace weryfikacyjne tego sezonu wykazały, że wejścia do grobowca nie ma nigdzie pomiędzy „Filarem” a „Drogą”. Usytuowanie kamienia Kappa, który pełnił jakąś istotną rolę oraz szczególne działania ochronne wobec Centralnej Szczeliny Tektonicznej, biegnącej tuż za tym kamieniem unaoczniły potrzebę pełnej konsekwentnej weryfikacji całej południowej ściany „Drogi” na odcinku między bastionem, na którym stała Kappa, a „Przedsionkiem”. Wciąż istniało uzasadnione podejrzenie, że wejście do grobowca może się znajdować niedaleko kamienia-pomnika i wysoka ściana gebla tuż za jego zakrętem w kierunku północnym mogła teoretycznie to wejście zawierać. Piętrzyło się tu niegdyś „Wzgórze” usiane dużymi kamieniami, więc miejsce było też dobrze chronione. Najważniejsze jednak, z punktu widzenia dokumentacji, było pełne zbadanie jedynego jeszcze dotąd nieznanego górnego odcinka „Drogi”, którego niższe partie dostarczyły wielu ciekawych odkryć, m. in. „Schodów” i „Górnego Dziedzińca”. Tuż poniżej wschodniej krawędzi „Przedsionka” został znaleziony duży kamień (1,10 m x 0,90 m) leżący in situ; jego odmienny, bardziej żółty kolor oraz wysoki stopień skrystalizowania i przede wszystkim znacznie większy ciężar właściwy w oczywisty sposób odróżniał go od wszystkich kamieni znajdywanych dotychczas na tym terenie i wskazywał, że nie pochodzi on stąd, lecz prawdopodobnie został tu przyniesiony. W późniejszych sezonach miały być jeszcze znalezione inne podobne kamienie, zawsze użyte w konstrukcjach wymagających szczególnej odporności (por. niżej, a także wyniki badań w sezonie 2006). Kamienie tego typu można zobaczyć w znacznych ilościach w tej części Doliny Królów, która sąsiaduje z grobowcem Totmesa III i posłużyły tam one do konstrukcji zapór chroniących ten grób przed spływem fal wód deszczowych. Tuż poniżej tego kamienia teren opadał pionowo, a wypełnienie „Drogi” było wyjątkowo twarde. Oprócz „cementu” znajdowało się tu wiele mniejszych kamieni tego samego typu, co opisany wyżej. Pod spodem, na uchwyconym poziomie naturalnego gebla został odkryty kolejny dren (nr 5), poniżej którego stwierdzono istnienie dobrze chronionej „cementem” szczeliny tektonicznej (nazwanej Zachodnią). Półtora metra dalej w kierunku wschodnim pojawiło się na środku „Drogi” typowe wycięcie „główki” jeszcze jednego drenu (nr 6). Pionowo cięte ścianki tej „główki” opadały pionowo na głębokość 1 m i w tym miejscu znajdował się płasko cięte poziome dno rezerwuaru o pionowych ścianach, od którego w dół „Drogi” prowadził wąski wykuty w podłożu rowek o kształcie zygzakowatym, szerokości 20 – 35 cm, głębokości 20 – 40 cm i łącznej długości 1,60 m. Rowek ten był najwęższy na samym końcu, gdzie dochodził do półkolistej pionowo ciętej ściany uskoku o wysokości ok. 90 cm. W tym miejscu „Droga” rozszerzała się do szerokości 1,30 m i przecinała ją Centralna Szczelina Tektoniczna. Niezależnie od wypełnienia tej szczeliny i zakrycia jej warstwą „cementu”, opisany powyżej Dren nr 6 stanowił dla niej bardzo wyraźne urządzenie ochronne. Spływające „Drogą” wody większego opadu były gromadzone w rezerwuarze, skąd miały tylko jedno ujście: biegnący w dół i zwężający się coraz bardziej rowek. Wywołane tym ciśnienie musiało sprawiać, iż woda dopłynąwszy do wylotu drenu tryskała silnym strumieniem, opadając na podłoże „Drogi” już poza miejscem, gdzie biegła szczelina tektoniczna. Ponieważ podobnie funkcjonował Dren nr 5, przenosząc strumień wody nad Zachodnią Szczeliną Tektoniczną, należało sprawdzić, czy także tamta szczelina jest chroniona w swym dalszym przebiegu. Okazało się, że prowadzi ona wzdłuż zbocza gebla ok. 1,5 m na zachód od krawędzi „Małego Gebla” i wiedzie do „Bramy”. Na całym odcinku między „Drogą” a „Bramą” chroniły ją złogi „cementu”, a sondażowa eksploracja fragmentu szczeliny wykazała, że podobnie jak biegnąca ok. 6 m na wschód Centralna Szczelina Tektoniczna, także Zachodnia Szczelina jest w górnej partii wypełniona żółtym piaskiem. Należy wspomnieć, że ten sam rodzaj piasku występuje w szczególnie chronionej przed wodą deszczową dolinie zbiegającej w dół powyżej grobowca Totmesa III w Dolinie Królów; są tam także nagromadzone w wielkiej ilości kamienie tego samego rodzaju, jak te, które wypełniały okolice Drenu nr 5. Przypuszczalnie w obu wypadkach mamy do czynienia z przejawami myśli inżynieryjnej starożytnych Egipcjan i z podobnym zastosowaniem pewnych materiałów, jakie uważano w Egipcie za skuteczne w ochronie przed niepożądaną wodą deszczową.c./ Badania pomiędzy „Drogą” a północnym masywem wysokiego gebla.
Złogi żółto-brunatnego piasku były także widoczne pod „świadkiem” pozostawionym w pobliżu „Stanowiska strażnika” w północnej części stanowiska. W tę stronę kierowały się także obie chronione szczeliny tektoniczne. Północne zbocze stanowiska było już ostatnim terenem, na którym nigdy jeszcze nie uzyskaliśmy poziomu skalnego podłoża i choćby dlatego warto było uzupełnić naszą wiedzę o stanowisku i dokumentację. Drugi miesiąc tegorocznych prac zaczął się od systematycznego oczyszczania terenu pomiędzy „Drogą” a północnym masywem wysokiego klifu. Robotnicy posuwali się w kierunku zachodnim, odsłaniając kolejne fragmenty płaszczyzny skalnego podłoża i umożliwiając ich dokumentację, po czym poprzednio oczyszczony fragment terenu był ponownie przykrywany gruzem z sąsiedniego odcinka, czyszczonego do nagiej skały. We wschodniej części stanowiska odkryto na powierzchni dwa kolejne dreny. Po uznaniu za dreny także odkrytego w 2002 r. wycięcia poniżej „Stanowiska strażnika” (= Dren nr 7) oraz kończącej się na „Górnym Dziedzińcu” rynny (= Dren nr 8) otrzymały one kolejne numery: 9 i 10. Dren nr 9 był najkrótszym ze wszystkich i właściwie składał się z samej „główki” o długości i szerokości ok. 30 cm, wykutej w połowie odległości pomiędzy Drenem nr 8 a masywem północnym. Dren nr 10 miał ok. 10 m długości i był sztucznie wydrążony na całej długości wzdłuż północnego masywu; zaczynał się tuż poniżej Wschodniej Szczeliny Tektonicznej. Szczelina ta była przykryta „cementem” tylko przy samym wylocie z wysokiego masywu, dalej zaś spływające tędy z góry wody opadu miały spłynąć Drenem nr 10. Tuż za nim w szczelinie tkwił ciężki skrystalizowany kamień tego samego rodzaju, jak odkryte w górnym odcinku „Drogi”, a w jego pobliżu znajdował się Dren nr 9. Chociaż widać tu staranie, by jak najwięcej spływającej z góry wody spłynęło powierzchnią zbocza i nie wpadło do szczeliny, dalej szczelina ta nie jest chroniona ani piaskiem, ani „cementem”. Biegnąc dalej w kierunku południowym przecina ona „Drogę” tuż poniżej „Górnego Dziedzińca”; znajdujące się tam wycięcie w pionowej ścianie uskoku, zanotowane w poprzednim sezonie, też zapewne miało na celu przenieść strumień wody spływającej „Drogą” ponad szczeliną, ale nie towarzyszyły temu inne działania ochronne. W swym dalszym biegu Wschodnia Szczelina Tektoniczna przecina Dren nr 2 (układ skał jest tu ponownie taki, że woda spływająca tym drenem omijała szczelinę, choć nie zanotowano tu dodatkowych urządzeń ochronnych), dalej zaś znika pod „Filarem”. Dopiero tutaj znaleziono nad nią grubą warstwę żółto-brunatnego piasku, niewątpliwie nagromadzonego w celach ochronnych (por. wyniki badań sezonu 2006). Kolejne kilka dni pracy zostały poświęcone odsłanianiu ostatnich fragmentów terenu pod północnym masywem, których nigdy nie widzieliśmy na poziomie gebla. W tej sytuacji nie miało sensu pozostawianie „świadka” z 2002 r., gdyż ciekawe było, co przykrywa widoczna spod niego gruba warstwa piasku; w tę samą stronę biegły także obie chronione szczeliny tektoniczne: Centralna i Zachodnia. Usunięcie „świadka” umożliwiło poznanie bardzo ciekawej konstrukcji ochronnej przed wodą, jaka w trakcie ulewy wypływałaby z trzech szczelin rozdzielających „filary” północnego masywu wysokiego klifu. Pod samą ścianą tego klifu znajduje się tam niska półeczka (ok. 1 m wysokości 1 m szerokości i ok. 4 m długości). Z piasku usypano przed nią grubą i szeroką na 2 m „ławę”, na której została ułożona warstwa średnich kamieni, sięgających wysokością do owej półki. To sztuczne przedłużenie gebla zostało z wierzchu pokryte grubą na kilkadziesiąt centymetrów warstwą „cementu, po której woda ze wszystkich trzech szczelin spływała wprost ku „główkom” drenów nr 8, 9 i 10. Po raz kolejny uzyskano potwierdzenie, że dwie szczeliny: Centralna i Zachodnia były szczególnie chronione, na całej długości ich przebiegu przez teren badanej przez naszą Misję półki. W tym kontekście można także uznać grubą warstwę „cementu” zalegającą w „Niszy” za ochronę Górnej Szczeliny Tektonicznej, której fragmenty zostały uchwycone w „Niszy” oraz powyżej „Bramy”. W „Niszy” ta szczelina jest bardzo wąska i przypomina raczej pęknięcie podłoża; gruba warstwa przykrywającego to pęknięcie „cementu” była w tym wypadku wystarczającą ochroną. Dalej, przed „Niszą”, niewidoczna na powierzchni szczelina prawdopodobnie biegnie wzdłuż zachodniego masywu wysokiego klifu, ale w chwili obecnej ten fragment jest niedostępny. Ponad „Bramą” szczelina jest sztucznie poszerzona, co sprawia wrażenie, jakby celowo miała pochłaniać spływającą z wysokiego gebla wodę, stanowiąc tym samym ochronę niżej położonego zbocza, którym przebiega chroniona Zachodnia Szczelina. Być może zatem te część Górnej Szczeliny nie stanowiła zagrożenia dla miejsca wewnątrz skał, które chroniono przed wodą. Jeśli nawet uznać, że wszystkie trzy szczeliny w zachodniej części stanowiska były chronione przed wodą, znacznie mniejszy stopień lub brak ochrony dwóch pozostałych szczelin jest wymowny.d./ „Kamień-Pocisk” i badania między południowym klifem a „Filarem”.
Po bardzo dokładnym przebadaniu całej półki na poziomie skalnego podłoża jedynym terenem, na którym mogło się znajdować wejście do grobowca, był rejon „Filaru”. Nadal wydawało się niemożliwością, żeby mogła wchodzić w grę powierzchnia gebla przykryta masywem tej ogromnej skały, która spadła na półkę przed wieloma tysiącami lat, być może w wyniku tego samego trzęsienia ziemi, które utworzyło na tym terenie wszystkie szczeliny tektoniczne. Jednak przy samej skale, zwłaszcza od jej zachodniej strony nadal były miejsca przykryte zasypem. Szczególnie intrygujące były bezpośrednie okolice dość płaskiego fragmentu „Filaru”, który wyglądał, jakby zsunął się po zachodniej jego ścianie i obecnie opierał się o nią. Przed oraz za tym płaskim ale bardzo dużym kamieniem było jeszcze sporo miejsca, a okoliczne skały tworzyły bardzo ciekawy zespół. Naprzeciwko wznosił się „Mały Gebel” z intrygującym „Narożnikiem” przyciętym pod kątem prostym. Pomiędzy południowym klifem „Małego Gebla” a „Filarem” leżał zaklinowany wielki kamień, który nawet nie otrzymał dotychczas żadnej literowej nazwy, gdyż wydawał się leżeć już poza zasięgiem naszych badań i nie zagrażał upadkiem. Dokładne oględziny tego kamienia i jego pomiary przekonały nas obecnie, że jego kształt nie jest przypadkowy, bowiem przypominał klin o długości 5 m, szerokości z jednej strony 1,5 m, a z drugiej 3 m i wysokości 3 m, który niejako wbijał się w podobnego kształtu przestrzeń pomiędzy geblem a „Filarem”, zupełnie jakby miał ją dokładnie przykryć i wypełnić. Gdyby takie było istotnie jego zadanie, oznaczałoby to, że starożytni inżynierowie musieliby wyciąć ten kamień ze skał zachodniego wysokiego klifu, odległego w tym miejscu o ok. 10 m, nadawszy mu celowy kształt, i spuścić go po specjalnie wybudowanej jednorazowej pochylni, celującej w miejsce, gdzie miał się wbić; sam kamień pękł wtedy i rozdzielił się na dwa fragmenty. Uderzenie tego kamienia ważącego około 60 ton musiało być bardzo potężne i wywołać silny wstrząs całego „Filaru” oraz jego spękanie; przypuszczalnie wtedy zsunął się z jego zachodniej ściany ów płaski fragment, który teraz spoczywał oparty o „Filar”. Biorąc pod uwagę opisany tu scenariusz, nazwaliśmy ów kamień „Kamieniem-Pociskiem”. W roku 2001 w okolicy „Kamienia-Pocisku” był wykonany sondaż, ale cały teren pomiędzy „Małym Geblem” a „Filarem” był jeszcze przykryty znacznym zasypem i przykrywającą go kamuflującą warstwą „cementu”, skrywającą m. in. Dren nr 1. Obecnie naszym celem było dokładne sprawdzenie całej przestrzeni poniżej „Kamienia-Pocisku”. Okazało się, że pomiędzy klifem a „Filarem” na terenie przykrytym przez „Kamień-Pocisk” jest o wiele większa przestrzeń, niż sądziłem. Pomiędzy zboczem gebla a „Kamieniem-Pociskiem” stwierdzono obecność grubej warstwy „cementu”, a zarazem pojawił się zarys kolejnego tunelu złodziejskiego (nr 8). Kontynuacja wykopalisk w tym miejscu bez usunięcia kamienia była jednak niemożliwa. Prace zostały przedłużone o 9 dni, z czego połowę zajęło usuwanie „Kamienia-Pocisku”. Najważniejszym odkryciem w tym okresie była obecność niewielkiego lecz dość regularnie ciętego bloku wapiennego (o wymiarach 40 cm x 60 cm x 1 m) znalezionego pomiędzy ścianą gebla a dolną częścią „Kamienia-Pocisku”. Ten blok nie mógł się tu znaleźć ani przed upadkiem kamienia, ani nie mógł spaść, kiedy kamień już leżał; pozostaje możliwość, że został on wciśnięty tu od spodu, już po uderzeniu „Kamienia-Pocisku” w „Filar” , prawdopodobnie w celu nadania całej konstrukcji większej stabilności przed zasypaniem całego terenu ostatnią warstwą gruzu i zrzuceniem kamienia Alfa. Wykopaliska poniżej miejsca, dokąd sięgał dolny klin „Kamienia-Pocisku” przyniosły zaskakujący wynik. Okazało się, że poniżej teren schodzi jeszcze ok. 4 m w dół, tworząc pomiędzy całkowicie pionową ścianą gebla a również pionową zachodnią ścianą „Filaru” rodzaj wydłużonego korytarza o długości ok. 3 m i szerokości, w części północnej, 1,20 m. W części południowej ściana gebla, która nosi w tym miejscu ewidentne ślady obróbki, stykała się z rodzajem pionowej ściany złożonej z wielu średnich i drobnych kamieni zlepionych białą substancją przypominającą zaprawę. Ta ściana, tworząca niemal wspólne lico z „Filarem” została początkowo zinterpretowana przeze mnie jako bardzo zniszczona część dolna „Filaru” i dopiero w sezonie 2005 okazało się, że jest to zamurowanie wykonane ręką człowieka. Ponieważ ściana ta zamykała od strony południowej ów wydłużony i wąski korytarz, nazwaliśmy go „Ślepym Zaułkiem”. Na samym końcu „Zaułka” niemal idealnie poziomy skalny calec był pokryty niezbyt grubą warstwą żółto-brunatnego piasku, znanego nam z innych miejsc; na tej warstwie spoczywał blok wapienny o wymiarach: 90 cm x 60 cm x 30 cm, na którym można było wygodnie usiąść. Dzisiaj jestem skłonny interpretować to miejsce jako drugie stanowisko strażnika. Człowiek siedzący tu przebywał stale w cieniu, a z tego miejsca mógł także widzieć odkryte przez nas poprzednio „Stanowisko strażnika” za „Węgarem”. Cały „Zaułek” był wypełniony miękkim i drobnym wtórnym zasypem bez kamieni, a zasyp ten w górnej partii był przykryty grubą warstwą „cementu”. Zarówno cały zasyp, jak i „cement” zostały tu umieszczone przed operacją zrzucenia „Kamienia-Pocisku”. Przestrzeń pozostała pomiędzy tą „cementową” warstwą a dołem Kamienia-Pocisku”, po umieszczeniu za nim klinującego bloku, została wypełniona zwykłym gruzem. Ostatnie dwa dni prac tego sezonu były poświęcone usunięciu zasypu wypełniającego przestrzeń pomiędzy głównym masywem „Filaru” a jego fragmentem zsuniętym w wyniku uderzenia „Kamienia-Pocisku”. Przestrzeń ta tworzyła w przekroju trójkąt o podstawie szerokości ok. 2 m i podobnej wysokości i była zamknięta od góry rodzajem dwuspadowego „dachu” tworzonego przez ściany „Filaru” i jego oddzielonej i opartej o niego części. Długość tego „Westybulu” ukrytego między kamiennymi ścianami wynosiła ok. 3 m. Znamienne było, że prawie cały „Westybul” był, zwłaszcza od południowej strony szczelnie wypełniony gruzem tworzącym niesłychanie twardy „cementowy” zasyp zawierający także duże kamienie, a grupa podobnych kamieni wyglądała wręcz jakby była wciśnięta pod „Filar”. Jedynie górna część „Westybulu” od strony północnej była pusta, ale fragment starej gazety z czasów II Wojny Światowej wskazywał, że ktoś usunął go w trakcie nielegalnych wykopalisk W bardzo twardym wypełnisku, w odległości 1 m od południowego krańca „Westybulu” został znaleziony mały fajansowy cylindryczny paciorek, analogiczny do tych, jakie w roku 2000 zostały odkryte wraz z brązową rękojeścią sztyletu. Znalezienie tego przedmiotu w tym miejscu wymownie świadczy, że cały wypełniający „Westybul” zasyp został tu umieszczony przez człowieka. Ostatniego dnia pracy w „Westybulu” został uchwycony fragment Drenu nr 1, nad którym tkwiły duże „zatopione w cemencie” kamienie wciśnięte pod „Filar”. Odkrycie to potwierdziło, że wszystkie usunięte ostatnio fragmenty zasypu i operacja zrzucenia „Kamienia-Pocisku” są współczesne fazie zakrywania terenu w czasach wczesnej 21 Dynastii. Oddzielony od „Filaru” fragment mógł zatem pełnić funkcję celowo tu umieszczonej, w wyniku uderzenia „Kamienia-Pocisku”, blokady wejścia do grobowca. Istniała jeszcze ewentualność, że wejście (szybowe) może się wręcz znajdować pod spodem tego kamiennego elementu, który zsuwając się z „Filaru” mógł osiąść nad wejściem do szybu i uczynić go niedostępnym. W tej sytuacji, przy zachowaniu niezbędnej ostrożności podkopano ten kamień , powodując jego upadek i rozpad na kilka większych fragmentów. Niewielki sondaż wykonany na poziomie gebla z tyłu rozbitego kamienia wykazał istnienie ponad powierzchnią gebla warstwy „cementu” grubości ok. 10 cm, jaka mogła skrywać otwór szybu grobowego. Weryfikacja tego założenia mogła dopiero nastąpić w trakcie kolejnego sezonu.2. Wnioski i wstępne założenia następnego sezonu
Obecnie pozostawało jeszcze tylko ok. 6 m kwadratowych powierzchni gebla, które mogły skrywać wejście do grobowca i nie były nam jeszcze znane. Wyjątkowe nagromadzenie zabezpieczeń, jakie chroniły to miejsce, gdy zaczynaliśmy badania na półce, stanowiło bardzo silną wskazówkę, że wejście do grobowca może być rzeczywiście bardzo bliskie. Miejsce to byłoby bowiem niedostępne bez rozbicia kamienia Alfa, usunięcia całego zasypu pod „Małym Geblem”, włącznie z dwiema warstwami „cementu” imitującego naturalne podłoże skalne, rozbicia „Kamienia-Pocisku” i usunięcia oddzielonego fragmentu „Filaru”, wraz z całym niezwykle twardym zasypem między nim a „Filarem”. Niezależnie od oczekiwanego odkrycia grobowca, satysfakcję przynosił fakt przeprowadzenia i skompletowania dokładnych badań na całym terenie półki, który odkrycie to mógł umieścić w obszernym archeologicznym kontekście. Odkrycie systemu drenów i urządzeń chroniących szczeliny tektoniczne przed teoretycznym zagrożeniem ze strony ulewnego deszczu było bez precedensu, a poza tym świadczyło, że chronione przed deszczem były nie same szczeliny, ale coś, z czym szczeliny te miały kontakt w głębi gebla – być może korytarz lub komora grobowca. Już odkrycie rękojeści sztyletu z wczesnej 18 Dynastii wskazało hipotetyczną możliwość, że grobowiec ten został wykonany dla Amenhotepa I. Odkryty system ochrony przed wodą deszczową wydaje się potwierdzać taką ewentualność, gdyż z tzw. Steli Burzy z czasów króla Ahmesa – pierwszego władcy 18 Dynastii i poprzednika Amenhotepa I znany jest kataklizm gwałtownej ulewy, jaka w czasach panowania Ahmesa nawiedziła Teby, niszcząc dotychczasową nekropolę królewską na terenie Drah Abu el-Naga. Pamięć o skutkach ulewy nie tylko była żywa w czasach, gdy budowano grób dla Amenhotepa I, ale prawdopodobnie miała zasadniczy wpływ na lokalizację grobowca, jego wewnętrzną architekturę (od tamtych czasów w grobach królewskich spotyka się tzw. studnie – zbiorniki na wodę, gromadzące wody w wypadku ewentualnego zalania okolic grobu i nie dopuszczające ich do dalszych partii grobowca), a także na system ochrony przed wodą deszczową na zewnątrz grobowca. Założenia następnego sezonu były bardzo proste, gdyż zakładaliśmy, że tylko kilka dni jest potrzebnych do usunięcia niewielkiego zasypu. Władze egipskie zgodziły się zatem tylko na krótki sezon.
3. Bibliografia
Andrzej Niwiński, „List archeologiczny nr 4”, [w:] Herhor. Biuletyn Stowarzyszenia Miłośników Egiptu., zeszyt 3, wrzesień 2004, str. 8-11;
Andrzej Niwiński, „Archaeological secrets of the cliff ledge above the temple of Thutmosis III at Deir el-Bahari and the problem of the tomb of Amenhotep I”, [złożono do druku w aktach IX Międzynarodowego Kongresu Egiptologów w Grenoble, wrzesień 2004];
Andrzej Niwiński, „Report on the activities of the Polish-Egyptian Archaeological Cliff Mission at Deir el-Bahari in the Season October – December 2003”, [złożono w SCA].
Szósty sezon: 14 X - 21 XII 2003



