Misja Skalna w Deir el-Bahari
Piąty sezon (5 I - 6 II 2003)
1. Wyniki badawcze
a./ Dalsza eksploracja „Drogi”.
Po dwutygodniowej przerwie wykopaliska zostały wznowione. W tym momencie praktycznie jeszcze połowa terenu badanego przez nas była pokryta zasypem, którego miąższość przeważnie nie przekraczała już 2 metrów. Wyjątkiem była centralna część wschodniej połowy półki, gdzie nad odkrytym pod koniec ubiegłego sezonu kamieniem Omega piętrzyła się 9-metrowa „góra”: dolne 3 m stanowił drobny gruz z licznymi starymi odłupkami, kolejne 3 m wysokości osiągał ogromny, dla bezpieczeństwa podparty belkami kamień Iks, a nad nim zalegały jeszcze 3 m zasypu z tkwiącymi w nim dwoma dużymi kamieniami (oznaczonymi literami greckiego alfabetu: ξ (Ksi) i υ (Ygrek) i zwieńczonego bardzo dużym kamieniem τ (Tau). Były to już ostatnie widoczne na powierzchni kamienie, z wyjątkiem tkwiącego między geblem a „Filarem” wielkiego głazu, który wydawał się (błędnie, jak się miało okazać w następnym sezonie), zwłaszcza po wykonanym przy nim sondażu w roku 2001 mało związany z terenem i nie groził upadkiem na tereny świątyń. Usunięcie wymienionych kamieni było niezbędne z punktu widzenia ochrony niżej położonych terenów oraz jako warunek wstępny kontynuowania badań archeologicznych. Było to zarazem najniższe ugrupowanie kamieni zgromadzone na półce i należało rozstrzygnąć problem logistyczny, gdzie założyć redim fragmentów z rozbitych kamieni: łączny ich ciężar wynosił ok. 200 ton, a objętość ok. 10 m sześc. Wynoszenie wszystkich tych fragmentów po stromym zboczu w górę na nasz główny redim za „Bramą” byłoby niezwykle uciążliwe i wymagałoby bardzo długiego czasu i znacznej liczby robotników. Na wschodnim skraju terenu naszej koncesji znajdował się szeroki żleb – jeden z trzech opadających w kierunku świątyni Totmesa III. Wielokrotnie w ubiegłych latach narzekaliśmy na jego istnienie, gdyż przechodząc w kierunku „Szczeliny” łatwo było poruszyć jakiś drobny ułamek zalegającego na zboczu gruzu; taki fragment toczył się wówczas w kierunku tego żlebu i nabierając szybkości spadał na teren świątyni, co stwarzało potencjalne niebezpieczeństwo nieszczęśliwego wypadku, chociaż na teren świątyni Totmesa w czasie prac naszej Misji nikt nie wchodził poza rzadkimi gośćmi udającymi się na nasz teren. Teraz wykorzystaliśmy sytuację i niebezpieczny żleb został w swej dolnej partii przegrodzony solidną, opartą wprost na skale, przegrodą utworzoną z kamieni pochodzących z rozbijanych głazów wspomnianego ugrupowania. Przegroda jest umieszczona w takim miejscu, że jest niewidoczna dla turystów zwiedzających świątynię Hatszepsut, a pełni odtąd ważną funkcję ochronną dla terenu świątyni Totmesa III. Rozwiązanie problemu redimu sprawiło, że trudna operacja rozbicia kamieni została przeprowadzona w bardzo krótkim czasie: początek usuwania kamienia Tau miał miejsce 6 stycznia, a 15 stycznia do usunięcia pozostała tylko Omega, klinująca zygzakowaty odcinek „Drogi”, jaki określałem mianem „Labiryntu”. Pod tym kamieniem oczekiwano wejścia do grobowca, ale wejścia tam nie było Kierując się wciąż przekonaniem, że „Droga” prowadzi do grobowca (stąd nazwa nadana temu skalnemu kanionowi), przyjąłem, że w takim razie cały układ kamiennej blokady i wszystkie wielkie kamienie, które leżały ponad „Labiryntem” służyły ochronie grobowca od strony zachodniej. Od strony przeciwnej teren wydawał się całkiem niedostępny, więc jeśli to nowe założenie było słuszne, grób powinien się znajdować zaledwie kilka metrów dalej. Początkowo wykopaliska prowadzone na wschód od „Labiryntu”, na terenie silnie ograniczonym po bokach pionowymi ścianami gebla, dostarczały licznych dowodów celowej ludzkiej pracy, co mogło być potwierdzeniem tej roboczej hipotezy. W obrębie „Labiryntu” i tuż za nim podłoże kanionu było całkowicie płaskie i poziome, następnie zaczęło schodzić w dół łagodnym ukosem, wciąż prezentując równą jak stół płaszczyznę, swym charakterem i kątem nachylenia odpowiadającą egipskim rampom transportowym. Ta „Rampa” kończyła się pionową ścianą opadającą 2 m i w tym miejscu „Droga” ulegała rozdwojeniu: ku południowemu zachodowi i ku północnemu wschodowi. Ten ostatni fragment tworzył zwężający się „rogalik” o długości 3 m, natomiast w drugą stronę „Droga” biegła przez ok. 4 m, by skręcić ku południowi, zamieniając się jednocześnie w stromy żleb opadający ku przepaści nad świątynią Totmesa III. Pomiędzy początkiem żlebu, zakończeniem „rogalika” , pionową ścianą poniżej „Rampy” i końcową pionową ścianą zamykającą „Drogę” od wschodu powstawał nieregularny zagłębiony w skale teren, który w odróżnieniu od „(Górnego) Dziedzińca” został określony mianem „Dolnego Dziedzińca”. Cały „Dolny Dziedziniec” był ściśle wypełniony kamieniami, które były wyraźnie wycięte ludzką ręką i dopasowywane, a niekiedy nawet łączone zaprawą. W południowo-zachodniej części „Dolnego Dziedzińca” miała zakończenie prosta, wycięta nieckowato w zboczu „rynna” – bez wątpienia też dzieło człowieka. Jakkolwiek dzisiaj wiadomo, że owa „rynna” stanowi tylko dolny fragment długiego, będącego częściowo ukształtowaną przez naturę drogą wodną Drenu nr 2 – właśnie ten fragment został całkowicie wykuty w skale ludzką ręką i bardzo prawdopodobne, że służył także do transportu wody używanej do wykonania zaprawy, którą łączono kamienie wypełniające „Dolny Dziedziniec”. Po usunięciu tych kamieni okazało się, że na terenie „Dolnego Dziedzińca” też nie ma wejścia do grobowca. Wzdłuż całej zachodniej ściany „Dolnego Dziedzińca” o poniżej zakończenia „rynny”, pod pionowym uskokiem kończącym „Rampę” i dalej aż do zakończenia „rogalika” biegła dość szeroka szczelina tektoniczna, która 10 m dalej w kierunku północno-wschodnim zamieniała się w badaną przez nas na początku pierwszego sezonu „Szczelinę”. Znamienne było, że na badanym teraz terenie „Dolnego Dziedzińca” ta szczelina nie była w najmniejszym stopniu „uszczelniona” za pomocą np. „cementu”, w przeciwieństwie do analogicznej szczeliny tektonicznej biegnącej za kamieniem „Kappa”. Weryfikacja wciąż jeszcze na tym etapie aktualnego wówczas założenia, zgodnie z którym „Droga” miała prowadzić do grobowca, wymagała konsekwentnie przebadania ostatniego jej odcinka, czyli stromego żlebu pomiędzy „Dolnym Dziedzińcem” a przepaścią nad świątynią Totmesa III. W odległości kilku metrów od skraju tej przepaści widniały – widoczne zarówno z góry, jak i z dołu – dwa duże płaskie kamienie, które mogły stanowić część konstrukcji zabezpieczenia grobu. W tym wypadku umieszczony w takim miejscu grobowiec przypominałby grupę grobów z wczesnej 18 Dynastii, znanych jako tzw. groby zawieszone, wykutych w pionowej ścianie skalnej i praktycznie niedostępnych zarówno z dołu, jak i od góry. Ponieważ nie można było odrzucić takiej możliwości, żleb został oczyszczony i przebadany. Okazało się, że składa się, podobnie do „Drogi”, z kilku poziomych platform oddzielonych pionowymi uskokami, co bez wątpienia ponownie wskazywało na ingerencję człowieka. Najniższa z tych platform, o długości ok. 2 m była przykryta bardzo luźnym, miękkim zasypem, na którym spoczywały wspomniane dwa płaskie kamienie. Usunięcie tych kamieni i oczyszczenie tej partii żlebu nie przyniosło odkrycia żadnego wejścia. Przed ponownym zakryciem skalnego podłoża żlebu cienką warstwą gruzu (pozostawienie wykutych platform wewnątrz żlebu, czyli przywrócenie celowo nadanego mu w starożytności kształtu zdecydowanie zwiększyło ochronę terenu leżącej niżej świątyni Totmesa III, gdyż spadające drobne odłamki zwietrzałej skały mogą się zatrzymywać na tych płaszczyznach) dokładnie sprawdzono wszystkie ściany, czy nie kryją żadnego zakamuflowanego „cementem” ukrytego pomieszczenia. Podobna weryfikacja objęła, przed ich zasypaniem, „Dolny Dziedziniec”, „Labirynt” i „Górny Dziedziniec”.b./ Oczyszczenie terenu pomiędzy „Drogą”, „Filarem” a „Małym Geblem”.
Negatywna weryfikacja dotychczasowego założenia dotyczącego funkcji „Drogi” kazała ponownie postawić pytanie o miejsce, gdzie może się znajdować wejście do grobowca. Po zakończeniu badania „Drogi” prawie na całej jej długości (z wyjątkiem jej górnego odcinka pomiędzy okolicą dawnego kamienia Kappa a „Przedsionkiem”) na terenie objętym badaniami Misji pozostawały trzy dotąd niezbadane obszary. Pierwszym był teren położony na północny wschód od „Drogi”, obejmujący – poza niewielkim fragmentem poziomo ukształtowanego podłoża w okolicy „Stanowiska strażnika” z pozostawionym tu celowo „świadkiem” - w większości stromo opadające ku wschodowi i południowi zbocze, przykryte zasypem, o przeciętnej miąższości ok. 2 m, złożonym przeważnie z drobnego gruzu. Drugim był obszerny fragment zbocza położonego na południe i południowy zachód od „Drogi”, w kierunku zachodnim dochodzący do „Małego Gebla”, a od południa ograniczony wielkim masywem „Filaru”. Teren, na którym leżał „Filar” był teoretycznie trzecim niezbadanym obszarem, ale uważałem, że tego akurat terenu nigdy nie uda się zbadać, a poza tym trudno sobie wyobrazić umieszczenie wejścia do grobowca na powierzchni gebla pod masywem „Filaru”, który tej powierzchni bezpośrednio dotyka. O tym, że nie miałem racji, przekonały mnie dopiero wyniki sezonu 2004. Tymczasem, na początku lutego 2003 r., mając przed sobą tylko 5 dni pracy, musiałem dokonać wyboru, czy poświęcić je na badanie północnego czy południowego sektora. Druga opcja wydawała się bardziej obiecująca, gdyż dawała szanse uchwycenia początku „rynny” opadającej w kierunku „Dolnego Dziedzińca”, a przy okazji usunięcia pozostałości naszej starej platformy oporowej zbudowanej przed rozbiciem kamienia Alfa. Wyniki uzyskane w ciągu tego ostatniego tygodnia nie tylko znacznie przerosły moje oczekiwania, ale umożliwiły uzyskanie koncesji na kolejny sezon. Wykopaliska rozpoczęto w miejscu, gdzie niegdyś stał kamień Kappa, posuwając się w kierunku południowym od „Drogi”. Pierwsze dwa dni przyniosły odkrycie trzech rowów, które przynajmniej częściowo były wykute w skalnym podłożu ludzką ręką (dotyczy to zwłaszcza ich początkowych fragmentów przedstawiających poziomo wykute baseny otoczone z trzech stron pionowymi ścianami przyciętymi pod kątem prostym; nazywamy te początkowe fragmenty „główkami”). Wszystkie trzy rowy kierowały się w dół zbocza, kończąc się w kanionie „Drogi”: dwa poniżej skalnego bastionu, na którym stała uprzednio Kappa, a trzeci (uchwycona wcześniej „rynna”) na „Dolnym Dziedzińcu”. Był to niewątpliwie powiązany ze sobą funkcjonalnie system pierwotnie naturalnych dróg wodnych, wykorzystany jednak i uzupełniony przez człowieka. Dziś te rowy noszą odpowiednio określenia: Dren nr 2 („rynna biegnąca ku „Dolnemu Dziedzińcowi”), Dren nr 3 (z „główką” wyciętą w odległości ok. 2 m na południowy-zachód od Kappy i półkoliście otaczający od południa skalny bastion, na którym wmurowano ten kamień-pomnik) oraz Dren nr 4 (główka została odkryta z tyłu gniazda Kappy, pozostała część zbiegała stromo poniżej posadowienia Kappy, co oznacza, że ten dren istniał tu wcześniej, niż została wmurowana Kappa. Kolejnego dnia, w odległości 1 m od „główki” Drenu nr 3 w kierunku południowo-zachodnim odkryto kolejny (szósty) tunel złodziejski, który podobnie jak wkop nr 5 został wtórnie wypełniony kamieniami. Ten tunel był krótki (miał nieco powyżej 1 m długości), podobnie jak nieco niżej usytuowany tunel nr 2 biegł w kierunku zachodnim i kończył się na skale. Na terenie pomiędzy wkopem nr 6, Drenem nr 3 i „główką” Drenu nr 2 leżały jeszcze całkowicie ukryte w zasypie dwa większe kamienie. Na jednym z nich widniały doskonale widoczne ślady dłuta. Ich rozmieszczenie na płaszczyźnie kamienia pozwala wnioskować, że ten fragment skały w chwili odkuwania był już częściowo oddzielony od skalnego masywu i za pomocą uderzeń dłuta powiększano tę szczelinę aż do momentu, gdy kamień oderwał się od skały. Kamień ten dostarcza najlepszego dowodu na to, iż nagromadzenie na terenie półki wielkiej ilości skalnych fragmentów było wynikiem celowego działania człowieka, a nie skutkiem naturalnego kataklizmu. Najbardziej intrygującym odkryciem ostatnich dni tego sezonu było stwierdzenie, że w rejonie „główek” Drenów nr 3 i 4, a zwłaszcza na południe i na zachód od początku Drenu nr 3 zalega „cementowa” warstwa, której grubość sięga miejscami nawet 90 cm. W substancji tej widniały wyraźne ślady łupku, który na terenie Deir el-Bahari tworzy grubą geologiczną warstwę poniżej masywu wapienia, ale jest nieobecny na badanej przez nas półce. Na powierzchni tego „cementowego” złogu, który najwyraźniej stanowił kontynuację twardej warstwy zalegającej pod „Małym Geblem”, zwłaszcza w jego północnej części, odkrytej w sezonie 2001, rysowały się w kilku miejscach pęknięcia, często nie sposób było jednak odróżnić tej warstwy od naturalnego skalnego podłoża o tym samym kolorze i twardości. Stwierdzono też, że górna krawędź „Małego Gebla” także jest na pewnym odcinku wymodelowana z „cementu”.2. Wnioski i wstępne założenia następnego sezonu
Przeprowadzenie kompleksowych dokładnych badań na całym dolnym odcinku „Drogi” umożliwiło przewartościowanie zebranych obserwacji i korektę roboczej hipotezy, zgodnie z którą „Droga” miała prowadzić do grobowca. „Droga” była pierwotnie naturalnym kanionem wyżłobionym przez kaskady wód spływających z wysokiego klifu w czasach, gdy klimat w tym rejonie był zdecydowanie bardziej wilgotny (badacze klimatu podają, że istniały dwa okresy intensywnych opadów w rejonie doliny Nilu: pierwszy przed 120 – 90 tysiącami lat i drugi przed 40 – 24 tys. lat). Ściany boczne „Drogi”, wyraźnie skruszałe i nadwerężone przez wodę, zachowały na całej długości „Drogi”, z wyjątkiem północnej części „Górnego Dziedzińca”, swój ukształtowany przez naturę wygląd. Odmiennie, ukształtowanie powierzchni dna „Drogi” wykazuje liczne interwencje człowieka, którego dziełem są wszystkie poziome odcinki podłoża, pionowo przycięte ściany uskoków, północno-wschodni narożnik „Górnego Dziedzińca”, Labirynt”, „Rampa”, a także platformy w żlebie. Świadczy to o nadaniu „Drodze” funkcjonalnego charakteru. W trakcie prac kolejnego sezonu miała się wyjaśnić funkcja „Drogi” w pierwszej fazie istnienia grobowca, zapewne w czasach od wczesnej 18 Dynastii do wczesnej 21 Dynastii. Kanion funkcjonował wówczas jako główny kolektor wód deszczowych (sam był główną drogą spływu, ponadto prowadziło do niego 5 drenów), a zarazem wykucia w jego podłożu służyły do ochrony szczelin tektonicznych (por. niżej, wyniki sezonu jesiennego 2003). W drugiej fazie działań człowieka na tym terenie, gdy zapadła decyzja o zasypaniu go, dolne odcinki „Drogi” zostały przekształcone. Zapewne wtedy w żlebie wykonano poziome platformy służące ochronie terenu świątyni Totmesa III przed spadającymi tędy kamieniami, co miało związek z intensywnymi pracami na terenie „Dolnego Dziedzińca”. Z odcinka „Drogi” położonego bezpośrednio powyżej wycięto szereg kamiennych bloków służących wypełnieniu „Dolnego Dziedzińca”, a dla ułatwienia ich transportu wykonano „Rampę”. Miejsce doraźnego kamieniołomu nadało temu odcinkowi „Drogi” nienaturalny kształt zygzaka („Labirynt”). Wydaje się, że teren „Dolnego Dziedzińca”, a wyżej także zablokowanego kamieniami „Labiryntu” posłużyły jako podstawa solidnej platformy, jaką postanowiono wówczas utworzyć na zboczu. Na tej platformie usypano potężną warstwę drobnego gruzu, który musiano przynosić z dołu, gdyż na terenie półki było go o wiele za mało. Gruz zbierano zapewne w okolicach wzgórza Scheik Abd el-Gurna i południowej doliny Deir el-Bahari (tzw. Doliny Skrytki Królewskiej), gdzie leżały stosy starych odłupków wydobytych przy wykuwaniu okolicznych grobów, co tłumaczy ich obecność na górze, stwierdzona m. in. pod kamieniem Iks. Droga transportowa worków z gruzem (jak też zapewne wszelkich innych materiałów) wiodła łagodną rampą na płasko przycięty (z pewnością ręką ludzką) „cypel” między obiema dolinami Deir el-Bahari. Tutaj przypuszczalnie znajdowało się tymczasowe składowisko, skąd dalszy transport wiódł wąską poziomą (do dziś istniejącą) ścieżką wprost do „Komina”. Wielka skala operacji transportowych wyjaśnia sens wykonania tego „Komina” w jego obecnych wymiarach, wraz z techniczną platformą w połowie jego wysokości. Na powstałą powyżej „Dolnego Dziedzińca” i „Labiryntu” platformę (która musiała sięgać aż północnego masywu, gdzie nierówność gruntu wypełniono grubą na metr warstwą „cementu” – por. wyniki sezonu 2000) zrzucono pierwszy wielki fragment skały – kamień Iks, który pełnił funkcję zapory dla kolejnych spuszczanych z góry kamieni (jak Sigma), a ponadto sam stał się elementem platformy budowanej w dalszym ciągu z przynoszonego z dołu gruzu i zrzucanych z góry kamieni, a której szczytem miał być w części południowej kamień Alfa, w części północnej zaś „Wzgórze”. Górny odcinek „Drogi” został w trakcie budowy platformy dokładnie wypełniony, by stanowić równą płaszczyznę dla kolejnych wielkich głazów zrzucanych z gebla, m. in. Lambdy i Delty. Korekta hipotezy dotyczącej funkcji „Drogi” oraz odkrycia dokonane w ostatnim tygodniu sezonu na północ od „Filaru”: kolejnego wkopu złodziejskiego, trzech drenów, a zwłaszcza złogów „cementu” skierowały uwagę na ten teren jako mogący skrywać wejście do grobowca. Zarówno skład „cementowej” substancji, jak i jej bardzo nierówne rozmieszczenie na terenie półki, a także nierówna grubość na bezpośrednio sąsiadujących ze sobą miejscach wykluczały możliwość, że warstwa ta powstała w wyniku naturalnej sedymentacji. Oczywista celowość jej zastosowania i tak znacznego nagromadzenia na dość ograniczonej powierzchni skalnego podłoża stały się podstawą nowej hipotezy roboczej dotyczącej usytuowania wejścia do grobowca gdzieś w tym rejonie. Pamiętając mistrzowski sposób kamuflażu zastosowany w wypadku kamienia Fi w „Labiryncie”, przyjąłem za teoretycznie możliwe, że (szybowe) wejście do grobowca mogło zostać zamknięte od góry idealnie dopasowanym blokiem kamiennym wyciętym w tym samym rejonie (rozważałem, czy nie należy z tym wiązać nienaturalnego kształtu „Narożnika” pod „Małym Geblem”), a następnie idealnie zakamuflowane warstwą „cementu”, która uniemożliwiłaby osiągnięcie celu złodziejom; w najbliższej okolicy znaleźliśmy przecież trzy wkopy złodziejskie. W celu weryfikacji tego nowego założenia należało perfekcyjnie oczyścić skalne podłoże w centralnej części półki z wszelkich pozostałości „cementu”, poszukując prostokątnego zarysu, choćby milimetrowej szerokości, ewentualnego szybu. Z takim założeniem przystąpiliśmy do kolejnego sezonu, mając na uwadze także przeprowadzenie badań w północnej części stanowiska, gdzie jeszcze nie widzieliśmy skalnego podłoża. W ten sposób mieliśmy zakończyć badanie skalnej półki, poznając cały jej teren na poziomie calca, a przy okazji usunąć z niej wszelkie jeszcze tam istniejące redimy i ich pozostałości, by nie zakłócały swoją sztucznością widoku półki oglądanej przez turystów zwiedzających świątynię Hatszepsut.
3. Bibliografia
Andrzej Niwiński, „List archeologiczny nr 3”, [w:] Herhor. Biuletyn Stowarzyszenia Miłośników Egiptu, zeszyt 2, kwiecień 2003, str. 2-6.
Andrzej Niwiński, Czekając na Herhora. Odkrywanie tajemnic Teb Stubramnych czyli szkice z dziejów archeologii Egiptu., Warszawa 2003 i 2005, str. 519-535 (czyt. poniżej).

Przeczytaj fragment książki "Czekając na Herhora...", str. 519 - 535
Piąty sezon: 5 I - 6 II 2003



