Strona główna Dziewiąty sezon: 30 I - 15 II 2006

Misja Skalna w Deir el-Bahari

Dziewiąty sezon (30 I - 15 II 2005)

1. Wyniki badawcze

I. Badania po południowej stronie „Filaru”.

Odkrycie w poprzednim sezonie kolejnego zamurowanego wejścia pod „Filar” wiodącego tym razem od strony „Zaułka”, ślady ludzkiej pracy przy kształtowaniu podłoża w końcowym fragmencie „Zaułka” i sąsiadującej z nim ściany gebla i fakt, że cały ten teren był przywalony „Kamieniem-Pociskiem” nasuwały silne podejrzenie, że ostatni fragment „Komory Południowej” w „Jaskini”, gdzie nie znaliśmy jeszcze całej powierzchni skalnego calca, może zawierać wejście do grobowca. Prace tego sezonu rozpoczęły się zatem od odsłonięcia „Zaułka” i usunięcia pozostałości zamurowania jakie wykonano pomiędzy ścianą klifu a „Filarem”; przy okazji musieliśmy w tym celu rozebrać fragment starego redimu, który, jako widoczny od strony świątyni Hatszepsut, miał być w każdym razie usunięty. Gdy przystąpiliśmy do eksploracji fragmentu „Jaskini” położonego bezpośrednio za zamurowaniem, okazało się, że wypełniono go niemal wyłącznie owymi niezwykle twardymi i ciężkimi skrystalizowanymi kamieniami, z jakimi sporadycznie mieliśmy do czynienia w rejonie „Drogi” (były tam używane do konstrukcji Drenów nr 5 i 6) i jakie blokowały wlot do Centralnej Szczeliny Tektonicznej tuż przy masywie północnym wysokiego gebla. W wielkich ilościach kamienie tego typu znajdują się w południowej części Doliny Królów, gdzie zostały zgromadzone ponad grobowcem Totmesa III, zapewne także w związku z pracami mającymi tam na celu niedopuszczenie spływu wody deszczowej do uadi biegnącej w kierunku tego grobowca. Także niewątpliwie na terenie naszego stanowiska te trudne do transportu kamienie służyły tylko do specjalnych konstrukcji. Ich praktyczne zastosowanie we wszelkiego rodzaju blokadach polegało na tym, że jako bardzo ciężkie nie mogły być łatwo unoszone przez wodę, a ich rozbicie stanowiło (na przykład dla ewentualnego rabusia) wielką trudność. Nagromadzenie tych kamieni w tym miejscu stanowiło niezwykle skuteczną zaporę uniemożliwiającą dostanie się od tej strony do „Jaskini”, natomiast poniżej nie znajdowało się żadne ukryte wejście. Jak już zauważyliśmy w sezonie 2004, w podłożu „Komory Południowej” przebiegały liczne pęknięcia, zapewne powiązane strukturalnie ze Wschodnią Szczeliną Tektoniczną. Szczelina ta uchwycona nieco dalej w „Zaułku” była wyjątkowo szeroka i rozgałęziona i zapewne w sąsiadującym z nim fragmencie „Jaskini” skalne podłoże nie było dostatecznie twarde i stabilne, by ryzykować tam wykuwanie grobowca, choćby z uwagi na możliwe zagrożenie ze strony masywu „Filaru” i bezpieczeństwo robotników. Zbadanie tego miejsca wykluczyło zatem istnienie wejścia do grobowca w „Komorze Południowej” i zawęziło teren poszukiwań do „Komory Północnej”. W czasie, gdy rekonstruowano wypełnisko pod tą częścią „Filaru”, przeprowadziliśmy oczyszczenie końcowej części „Zaułka” po południowej stronie „Filaru”, co pozwoliło na poczynienie bardzo ważnych obserwacji. Widniały tu mianowicie kolejne liczne ślady ludzkich działań. Na linii, gdzie zwalisko „Filaru” kończy się od strony wschodniej, podłoże gebla w przedłużeniu „Zaułka” zostało podcięte w ten sposób, że w pewnym miejscu powierzchnia opadającego ku wschodowi zbocza znalazła się o ok. 80 cm wyżej, niż teren bezpośrednio na zachód od niej; takie ukształtowanie jednorodnego w swej skalnej strukturze zbocza jednoznacznie świadczy o ludzkiej ingerencji. O utworzoną w ten sposób pionową „ściankę” oparto duży płaski pionowo ustawiony kamień, a dalej w kierunku „Filaru” drugi podobny. Oba te kamienie pełniły zapewne funkcję konstrukcji oporowej dla nagromadzonego na zachód od nich zasypu złożonego z gruzu i kilku większych kamieni. Jeden z tych, wtórnie już położonych kamieni został nawet podparty trzema równolegle ułożonymi kamiennymi podporami Cała ta konstrukcja, jak się wydaje, służyła jedynie do podtrzymania dużego fragmentu „Filaru” „przyrośniętego” do jego południowej ściany, niemniej już częściowo oddzielonego pęknięciem. Bez niej nawet niezbyt silny wstrząs, na przykład tektoniczny, mógłby łatwo spowodować oddzielenie się tego fragmentu i w konsekwencji jego upadek w stronę terenu świątyń. Odkrycie to znacznie poszerza naszą wiedzę o staroegipskiej inżynierii budowlanej i świadczy o pełnej świadomości budowniczych egipskich, że „Filar” stanowił potencjalne zagrożenie dla budowanych poniżej świątyń, zwłaszcza świątyni Totmesa III. Być może opisaną tu konstrukcję zabezpieczającą wykonano zatem w związku z budową tej świątyni.

II. Eksploracja „Komory Północnej” i dalsze badania pod „Filarem”.

W sytuacji, gdy przeprowadzone badania wykluczyły istnienie wejścia do grobowca na terenie „Komory Południowej”, pozostała jedyna możliwość, że prowadzącej doń drogi należy poszukiwać w „Komorze Północnej”. W roku 2004 znaleźliśmy się tam zaraz po odkryciu „Jaskini”, ale gdy okazało się, w trakcie oczyszczania jej z nagromadzonego tam zasypu, że południowa część przestrzeni pod „Filarem” jest znacznie większa, ponadto wiedząc, że to w tę południową część uderzył „Kamień-Pocisk”, uznaliśmy, że istnieje większe prawdopodobieństwo odkrycia wejścia w części południowej, niż północnej. „Północna Komora” nie została dotąd nawet dokładnie oczyszczona, a ponadto znajdował się tam obecnie duży fragment skalny celowo strącony dla bezpieczeństwa w 2004 r. z „sufitu Jaskini”. Cała „Komora” była też wypełniona od tamtego czasu naszym własnym zasypem, toteż jej całkowite oczyszczenie zajęło kilka dni. Z pewnością, dla większości archeologów, nawet wyspecjalizowanych w pracy terenowej w Tebach Zachodnich, obraz, jaki się ukazał po całkowitym oczyszczeniu „Komory Północnej” mógłby być zniechęcający. Skalne podłoże i zamykająca „Komorę” od wschodu ściana centralnego masywy „Filaru” wydawały się doskonale zrośniętą jednolitą całością i tylko doświadczenie uzyskane w trakcie poprzednich sezonów Misji Skalnej pozwoliło nam odkryć, że zastosowano tu ponownie mistrzowski kamuflaż dzięki użyciu „cementowej” zaprawy doskonale imitującej, zarówno twardością, jak i kolorem naturalną skałę wapienną. Przedłużenie opadającej tu stromo nieckowatej „rynny” (zakończonej kilka metrów wyżej „główką” Drenu nr 1) nie kończyło się bynajmniej na poziomie „Komory Północnej”, lecz kontynuowało pod centralnym masywem „Filaru”, opartym na litej skale tak, że po usunięciu „cementu” pozostawał tam co najmniej 1 m wolnej przestrzeni i można było przechodzić pod dolną krawędzią tego masywu. Poczyniliśmy obserwacje, że w bezpośrednim sąsiedztwie tego przejścia mnożą się ślady obróbki skał dokonane ręką ludzką. Południowa część „Komory Północnej” miała całkowicie poziomy spód, który kontynuował się dalej w „Korytarzu” wiodącym do „Południowej Komory” oraz w tamtej „Komorze”, stanowiąc bardzo wygodne dojście zarówno do głównego (trójkątnego w przekroju) „Wejścia” zachodniego, jak i do odsłoniętej przez nas w tym sezonie części „Komory Południowej” sąsiadującej z „Zaułkiem”. Robotnicy wynoszący wykuwany urobek z grobowca mogli wygodnie dojść do końca tej poziomo podciętej „podłogi Jaskini”, natomiast tuż dalej na północ zbocze opadało bardzo stromo przedłużeniem Drenu nr 1 ( to miejscu właśnie odsłanialiśmy) . Spodnia powierzchnia centralnego masywu „Filaru” od strony „Jaskini” była w tym miejscu także wyraźnie podcięta, tworząc kilka niby-stopni tworzących między sobą kąty proste. Przypuszczalnie chodziło w tym wypadku o utworzenie miejsca łatwiejszej komunikacji pomiędzy robotnikami wykuwającymi niżej wejście do grobowca a tymi, którzy mieli wynosić urobek. Wynika stąd, że poziom wejścia do grobowca musiał się znajdować tuż poniżej owych „stopni” i poziomej „podłogi” w północnej części „Jaskini”, a robotnicy podający kosze z wykutym urobkiem mogli stać najwyżej ok. 2 m niżej od tej „górnej podłogi”, na jakiejś teoretycznie spodziewanej „dolnej podłodze”, by cały proces usuwania urobku przebiegał płynnie. Zespół powyższych obserwacji nasuwał zarazem wizję kształtu wejścia do grobowca: nie był to zapewne szyb, ale wejście fasadowe, kute w pionowej ścianie gebla i kierujące się, jak w ogromnej większości grobowców, ku zachodowi. By dostać się do miejsca, w którym spodziewaliśmy się odsłonięcia wejścia do grobowca, należało kontynuować eksplorację wzdłuż linii Drenu nr 1, by osiągnąć ów teoretyczny poziom „dolnej podłogi”, a następnie skierować się na południe, by uchwycić ową pionową ścianę gebla z wykutym w niej wejściem; nie mieliśmy przy tym wątpliwości, że to wejście będzie także w mistrzowski sposób zakamuflowane „cementem”. Już początek eksploracji przyniósł dalsze potwierdzenie, że w starożytności wykonano tu kolejne działania zabezpieczające. Dotarliśmy właśnie do miejsca, gdzie Dren nr 1 był przecięty w poprzek pęknięciem Wschodniej Szczeliny Tektonicznej. Chociaż dalej w kierunku północnym ta szczelina nie była tak bardzo chroniona przed wodą deszczową, jak dwie kolejne, biegnące na zachód od niej (Centralna i Zachodnia), jednak tutaj spoczywała nad nią gruba ok. 80 cm warstwa takiego samego żółto-brunatnego piasku, jaki używano w kilku innych miejscach do ochrony przed wodą. Niżej w zasypie spoczywał duży blok kamienny o wymiarach: ponad 1 m długości, ok. 1 m szerokości i ok. 60 cm grubości, całkowicie blokując dalszą eksplorację w tym miejscu. Dla starożytnego rabusia, posuwającego się od strony „Jaskini” (gdyby zdołał tam dotrzeć), byłaby to przeszkoda nie do pokonania, my natomiast mogliśmy ją usunąć. Poniżej, na południe od schodzącej dalej stromo drogi wodnej, ukazał się poziomo ukształtowany gebel, stanowiący zapewne spodziewaną tu „dolną podłogę”. Nad tą „podłogą” dwa masywy „Filaru”: centralny i wschodni tworzyły trójkątne sklepienie sięgające znów ok. 2 m wysokości, dzięki czemu tworzyła się tu kolejna przestrzeń („Dolna Jaskinia”), całkowicie wypełniona wtórnym zasypem, złożonym w dużej mierze z niewielkich kamieni połączonych zaprawą. O ile część tych kamieni , od strony północnej, była zespolona bardzo twardym „cementem”, dalej zaprawa stanowiła znacznie słabsze wiązanie i zespół nagromadzonego tu materiału przypominał wtórne wypełnienia niektórych tuneli złodziejskich. Okazało się, że od strony zewnętrznej „Filaru”, wprost do tego miejsca prowadził podobny tunel, obecnie wypełniony kamieniami. Niewątpliwie ten wkop (nr 10) był wykonany przez kogoś wiedzącego bardzo dokładnie, gdzie znajduje się wejście. Rabuś zastosował tu odmienną technikę, dokonując wyłomu w kamiennym zwalisku „Filaru”, w jego bardzo uszkodzonej części. Nie wiadomo, jak daleko posunął się w swych działaniach, gdyż wkrótce po rozpoczęciu odczyszczania „Dolnej Jaskini” badania musiały zostać przerwane. Zasygnalizowano, iż spomiędzy luźnych bloków tkwiących ponad „Górną Jaskinią”, pomiędzy zachodnim a centralnym masywem „Filaru” zaczyna się osypywać luźny pył, co mogło być wywołane mikro-wstrząsami powodowanymi przez prace na dole. Z uwagi na mogące wystąpić niebezpieczeństwo destabilizacji w tym rejonie „Filaru”, po wstępnej dokumentacji wyglądu odczyszczanego miejsca prace zostały przerwane i cały odsłonięty uprzednio teren ponownie zasypany.

III. Badania geofizyczne i laboratoryjne.

Uzyskanie koncesji na sezon 2006 było częściowo uwarunkowane podjęciem próby zastosowania innych niż archeologiczne metod badawczych, których celem miało być ewentualne potwierdzenie istnienia wewnętrznych pustek w masywie skalnym, które mogłyby oznaczać jakąś część grobowca (korytarz lub komorę). Badania geofizyczne w Egipcie stanowią w ostatnich latach istotny czynnik poznawczy, pełniąc niekiedy kluczową rolę zwłaszcza w przygotowaniach prac wykopaliskowych na terenach pustynnych. W warunkach, z jakimi ma do czynienia Misja Skalna, zastosowanie aparatury geofizycznej jest jednak niezwykle trudne i specjaliści zgodnie twierdzili, że raczej nie należy oczekiwać, by badania takie przyniosły jakikolwiek pozytywny efekt. Jeden z najbardziej doświadczonych badaczy, szkocki geofizyk Ian Mathieson, dyrektor geofizycznego projektu badawczego w Sakkarze, po zapoznaniu się z opisanymi przeze mnie cechami stanowiska w Deir el-Bahari, zarysował (w liście z dn. 6 maja 2005 r.) raczej pesymistyczny obraz, stwierdzając na koniec, że badania geofizyczne przynoszą pozytywne wyniki tylko w idealnych warunkach (I am sorry to paint such a poor picture of the geophysics world but we are only successful when the conditions are perfect! . Inny czołowy znawca problematyki badań geofizycznych w Egipcie, Dr Jon Dittmer, odpowiadając na list I. Mathiesona skierowany doń w naszej sprawie, zasugerował, że jedynymi metodami geofizycznymi, jakie mogłyby ewentualnie znaleźć u nas zastosowanie, są tzw. płytka sejsmika i geo-radar z anteną o bardzo niskiej częstotliwości (100mHz lub mniejszej), chociaż też zastrzegł, że wątpi, czy te metody sprawdzą się w naszych warunkach (The surface wave device...it may detect the burial chamber, but I doubt it. To have any chance of using radar to detect the chamber, he would need to use a 100 MHz antenna or lower.). Podobną opinię, sugerującą możliwość zastosowania tylko geo-radaru lub płytkiej sejsmiki, wyraził dr Tomasz Herbich z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie, najbardziej doświadczony polski geofizyk, prowadzący badania w Egipcie dla wielu polskich i zagranicznych misji archeologicznych. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, okazało się, że w Polsce znajdują się od niedawna urządzenia, które teoretycznie odpowiadały warunkom wskazanym przez specjalistów, ale jeszcze nigdy nie były używane do prac badawczych w Egipcie. Odnaleźliśmy prywatną firmę badawczą z Wrocławia, wyspecjalizowaną w poszukiwaniach geofizycznych na stanowiskach archeologicznych, dysponującą szwedzkim urządzeniem radarowym (tzw. GPR), która, między innymi prowadzi badania przy użyciu anten dipolowych o niskiej częstotliwości 50 i 75 MHz, zalecanych przez w/w specjalistów. Natomiast na Wydziale Geologii Uniwersytetu Warszawskiego pojawiła się nowa, sprowadzona z Wielkiej Brytanii aparatura do badań za pomocą płytkiej sejsmiki (tzw. SASW) z elektronicznym oprzyrządowaniem, pozwalająca badać skały do głębokości ok. 15 m. Udało się, w ramach Misji Skalnej, zabrać do Egiptu dwie wyspecjalizowane ekipy geofizyków i przeprowadzić badania za pomocą w/w. urządzeń. Jako pierwsza przybyła ekipa z Wydziału Geologii UW (dr Marek Barański i dr Tomasz Szczepański), przeprowadzając badania w kilku miejscach na stanowisku, gdzie można było umieścić rząd tzw. geofonów (odbiorników odbicia wysyłanej fali) w linii prostej na możliwie poziomej powierzchni. Takich miejsc na naszym terenie jest bardzo niewiele. Jedno z nich – to miejsce pomiędzy zachodnim masywem wysokiego klifu a brzegiem (górną krawędzią) „Małego Gebla”. Wysłana fala wywołana uderzeniem sięgnęła tu głębokości ok. 14 m, co oznacza, że do tej głębokości urządzenie elektroniczne nie napotkało na żadną anomalię. Drugim miejscem, gdzie geofizycy mieli do dyspozycji fragment poziomej skały była płaszczyzna, która powstała w wyniku testowania skały i odsłaniania fragmentu Centralnej Szczeliny Tektonicznej na jesieni 2003 r., w odległości kilku (ok.4-5) metrów na północ od „Filaru”. Tutaj informacje odczytane komputerowo z geofonów były zupełnie odmienne: kilka metrów poniżej powierzchni (ok. 3,5m) fala zanikała. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy może być pustka w głębi skały, co oznacza prawdopodobieństwo istnienia ok. 5,5 m poniżej badanego miejsca wykutego przez człowieka elementu grobowca, np. korytarza (o wysokości 2 m). Druga ekipa geofizyków dysponująca radarem (mgr inż. Anna Groffik, mgr inż. Jarosław Majewski) przeprowadzała badania w zupełnie innych miejscach, wykonując kilkumetrowe przejścia wzdłuż linii prostej, przy czym na podstawie informacji sygnałowej dostarczanej przez antenę powstawał profil wnętrza skały poniżej pomiaru, sięgający do ok. 25m. Tylko jeden taki pomiar przyniósł wykrycie anomalii, która, zgodnie z raportem, ...może odpowiadać pustce na głębokości ok. 11-12 m. poniżej powierzchni, na której przeprowadzono badanie. Miejsce, w którym wykryto istnienie anomalii, znajduje się ok. 10 m na północ od „Filaru”, w pobliżu „Przedsionka”, a poziom powierzchni, na której wykonano pomiar jest o kilka metrów wyższy, niż poziom pomiaru, w którym uchwyciła anomalię poprzednia grupa geofizyków. Linia, która łączy oba te pomiary, przedłużona w kierunku „Filaru” i biegnąca pod nim wskazuje dokładnie miejsce w „Dolnej Jaskini”, gdzie należy się spodziewać usytuowania wejścia do grobowca. Może to oznaczać, że obie uchwycone anomalie odpowiadają korytarzowi grobowemu biegnącemu poziomo od „Dolnej Jaskini” ku północy, w kierunku wysokiego masywu zachodniego klifu oddzielającego Deir el-Bahari od Doliny Królów; pod tym wysokim klifem należy się być może spodziewać lokalizacji komory grobowej. Wraz z koncesją na badania sezonu 2006 egipska Rada Najwyższa ds. Zabytków udzieliła nam wyjątkowo zezwolenia na pobranie i wywóz próbek „cementu” w celu dokonania ich analizy w polskich laboratoriach. Zebrane próbki zostały najpierw poddane analizie w Centralnym Laboratorium Chemicznym Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie (wyniki sygnowali: dr inż. Piotr Pasławski i mgr Ewa Włodarczyk). Analiza chemiczna i mineralogiczna próbek pobranych z kilku miejsc, w których „cement” był wyraźnie użyty celowo („zjeżdżalnia” kamienia Kappa, warstwa „cementu” nad Centralną Szczeliną Tektoniczną, zamurowanie „Jaskini”) wykazała, że wszędzie występuje tam kalcyt, dolomit i kwarc jako podstawowe składniki skały wapiennej oraz dodatkowe składniki, najczęściej anhydryt i materiały ilaste, zwłaszcza sepiolit. Zarówno anhydryt, jak sepiolit posiadają właściwości wiążące i to dzięki nim sproszkowana skała wapienna z dodatkiem wody nabiera ponownie cech skały, zwłaszcza twardości. Jak wykazuje doświadczenie, sama sproszkowana skała po dodaniu wody skawala się wprawdzie, lecz jest nietrwała i kruszy się w palcach; natomiast sproszkowany materiał ze wszystkich próbek „cementu” (zawierający zatem dodatkowo spoiwo) po dodaniu wody tworzy trwały i twardy kamień. Analiza petrologiczna wykonana przez mgr Ewę Starnawską w Sekcji Mikroskopii Elektronowej Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie z jednej strony wskazała na możliwość istnienia w rejonie Teb Zachodnich naturalnych złóż konglomeratu zawierającego minerały pełniące funkcję spoiwa, który mieszany ze sproszkowaną skałą wapienną i drobnymi kamieniami oraz wodą tworzył „cement”. Jeśli istnienie takich złóż zostałoby potwierdzone, należałoby przyjąć, że Egipcjanie poznali jego właściwości i miał on bardzo szerokie zastosowanie. Drugim niesłychanie ważnym wynikiem tych badań była analiza makro- i mikroskopowa jednej z próbek „cementu” po rozmyciu go wodą. Wynikające z niej wnioski są poniżej zacytowane: Sugestia, że konglomerat jest produktem pochodzenia antropogenicznego wynika z faktu obecności ostrokrawędzistych ziarn skalnych obecnych w obrębie mączki, jak i ostrokrawędzistych ziarn skalnych należących zarówno do miękkich, jak i twardych wapieni oraz czertów i wapieni zsylifikowanych. Gdyby osad pochodził wyłącznie z formacji wietrzeniowych lub aluwialnych, głazy i kawałki skał wapiennych powinny być obtoczone, podczas gdy buły czertów i krzemieni powinny być z racji swej twardości nienaruszone albo zaledwie poobijane, a nie rozkruszone na małe ostrokrawędziste kawałki. Jak się wydaje, przy ocenie pochodzenia konglomeratu, istotna może być rola anhydrytu. Anhydryt rozpuszcza się i wiąże dość powoli i słabo, stąd może wynikać podatność konglomeratu na rozmywanie. Wyodrębnienie bryłek anhydrytu niepodobnych do naturalnych wydzieleń tego minerału nasuwa wniosek, że bryłki te i grudki mogą reprezentować fragmenty tynku lub spoiwa dodawanego w celu zestalenia mączki wapiennej i kruszywa. Tym samym są jednym ze składników konglomeratu wyprodukowanego celowo dla zamaskowania lub uszczelnienia jakichś otworów w skale. Wniosek ten umacnia fakt zagadkowego odcisku zaobserwowanego na powierzchni jednej z małych bryłek zaprawy. Mogą to być odciski jakiejś packi, a nawet odciski linii papilarnych. Sugestia taka nasuwa się na podstawie analizy kształtu i szerokości zagłębień zachowanych w grudce zaprawy.

2. Wnioski i wstępne założenia kolejnego sezonu

 

Pomimo, iż był krótki, sezon 2006 przyniósł kolejne silne przesłanki na potwierdzenie istnienia na badanym terenie grobowca. Badania archeologiczne z ogromnym prawdopodobieństwem wskazały bardzo konkretne miejsce, gdzie należy się spodziewać odsłonięcia wejścia do grobu, niewątpliwie zamknięte przy użyciu „cementu”. Wejście to znajduje się w „Dolnej Jaskini”, niemal dokładnie pod samym środkiem „Filaru” i jest zapewne wykute w pionowej ścianie gebla opadającej tuż przed zachodnią ścianą centralnego masywu „Filaru” po wschodniej stronie „Górnej Jaskini” i łączącej poziom jej „podłogi” z poziomem „podłogi Dolnej Jaskini”. Z uwagi na odkrycie wkopu złodziejskiego nr 10, najwyraźniej wtórnie zamurowanego, nie jest pewne, czy grób jest całkowicie nienaruszony. Jednak sam fakt wtórnego zamurowania tego tunelu świadczy, że nawet ewentualne włamanie do grobowca nie naruszyło zasadniczo jego zawartości i był on nadal obiektem ochrony. Badania geofizyczne prawdopodobnie potwierdzają nie tylko istnienie grobowca, ale być może dokładnie wyznaczają przebieg korytarza grobowego, który kieruje się od „Filaru” w stronę północną; komora grobowa (lub komory grobowe) znajdują się zapewne pod zachodnim masywem wysokiego klifu oddzielającego Deir el-Bahari od Doliny Królów. Taki przebieg korytarza grobowego, który przecinał najpierw Centralną, a następnie Zachodnią Szczelinę Tektoniczną wyjaśniałby zarazem cały zespół prac inżynieryjnych związanych z ochroną tego regionu przed wodą deszczową. Badania laboratoryjne potwierdziły antropogeniczny charakter „cementu”, zarazem nie wykluczając możliwości, że istotna część jego składników pochodzi ze złóż naturalnych. Konieczność przerwania prac badawczych prawdopodobnie tuż przed odsłonięciem wejścia do grobowca wynikła z potencjalnego zagrożenia ze strony „Filaru”, którego stabilność nie jest pewna. „Filar” stanowi ruinę usytuowaną w pobliżu urwiska nad terenem świątyń w Deir el-Bahari. Istnieje poważne zagrożenie, że intensywny opad deszczu lub trzęsienie ziemi mogą spowodować destabilizację układu brył skalnych składających się na „Filar”, co może spowodować upadek niektórych fragmentów na teren świątyń. W tym kontekście poczyniono jeszcze jedną obserwację. Leżący „Filar” posiadał przed swym upadkiem niewątpliwie wygląd analogiczny do tego, jaki przedstawiają inne fragmenty wysokiego gebla, w tym zaokrąglone zakończenie o tzw. ceglanej strukturze (górne warstwy kamienia, które w wyniku działalności deszczu i wiatru są pozbawione zwietrzeliny, wyglądają z oddali jakby było zbudowane z cegieł). Takiego elementu brak obecnie we wschodniej części ruiny „Filaru” leżącego na naszym stanowisku, natomiast tego typu kamień leży pomiędzy ruinami świątyń Totmesa III i Mentuhotepa i jest bardzo prawdopodobne, że jest to właśnie pierwotne zakończenie „Filaru”. Upadek tego kamienia mógł spowodować zniszczenie świątyni Totmesa III i poważne uszkodzenie świątyni Mentuhotepa, co – według badaczy tych świątyń: prof. Jadwigi Lipińskiej (świątynia Totmesa III) i dr. Dietera Arnolda (świątynia Mentuhotepa) – miało miejsce w czasach 21 Dynastii. Dotychczas sądzono, że upadek kamieni z góry był wynikiem trzęsienia ziemi, ale z badań Misji Skalnej wynika inny scenariusz. Silny wstrząs, jaki mógł spowodować oderwanie się od wschodniej części „Filaru” głazu i jego upadek na świątynię Totmesa III został prawdopodobnie wywołany uderzeniem „Kamienia-Pocisku”, w ramach operacji mających służyć ochronie grobowca usytuowanego pod „Filarem”. Miało to miejsce w czasach wczesnej 21 Dynastii, co zgadza się z wynikami badań w/w. specjalistów. Z uwagi na zagrożenie, jakie dla terenu świątyń w Deir el-Bahari stanowi pozostała część „Filaru”, koniecznością jest jej usunięcie. Jest to już ostatni skalny fragment spoczywający na skalnej „półce”, który wyizolowany tym bardziej może ulegać działaniom sił przyrody i zagrozić świątyniom. Poza oczywistym zyskiem z usunięcia tej skały dla ochrony świątyń będzie możliwe dokończenie eksploracji archeologicznej terenu, połączone zapewne z otwarciem i eksploracją grobowca. Usunięcie „Filaru” nie obniży wartości krajobrazowych Deir el-Bahari, gdyż zostanie odsłonięty bardzo malowniczy „Mały Gebel”, który będzie odtąd widoczny z terenu świątyni. Oczywisty program kolejnego sezonu polegałby na usunięciu „Filaru” i ostatecznym oczyszczeniu terenu pod nim, co powinno doprowadzić do potwierdzenia istnienia tam wejścia do grobowca. Eksploracja samego grobowca byłaby kolejnym etapem badań.

 

3. Bibliografia

 

Zahi Hawass, „Quest for the tomb of Amenhotep I”, [w:] Al-Ahram Weekly nr 774/2005;
Andrzej Niwiński, „Preliminary Report on the Activities of the Polish-Egyptian Cliff Mission at Deir el-Bahari in the Season January-February 2006”, [złożone w SCA w Kairze];
Andrzej Niwiński, “Na tropie faraońskiego grobowca”, Polonez nr 62, maj-czerwiec 2006, str. 20-21;
Andrzej Niwiński, „List archeologiczny nr 6”, Herhor nr 5, grudzień 2006

 

Joomla Extensions Directory Listing