Misja Skalna w Deir el-Bahari
Drugi sezon (16 X - 14 XII 2000)
1. Wyniki badawcze
I. Wykopaliska pod północnym masywem gebla.
Zgodnie z założeniem przyjętym po pierwszym sezonie, wykopaliska rozpoczęły się od zbadania terenu położonego na wschód od „Niszy”, za skalnym występem stanowiącym najdalej na zachód wysunięty fragment północnego masywu gebla; nazwaliśmy ten występ „Węgarem”. Właśnie tu, na wysokości ok. 2 m ponad ówczesną powierzchnią zasypu, znajdowało się graffito „Starszego” Butehamona i wiadomo było, że ten wysoki urzędnik podpisując się musiał stać na jakiejś sztucznej platformie. Tuż obok znajdowały się też inne graffiti techniczne, świadczące, że ktoś, stojąc na tej samej platformie, coś kalkulował lub wyjaśniał (może właśnie Butehamonowi?). Ponadto, miejsce to należało do tych niewielu, gdzie powierzchnia skał miała jakby wygląd oczyszczonej niegdyś ze zwietrzeliny, a kilka metrów wyżej skały tworzyły rodzaj naturalnej „konsoli”, która stanowiła bardzo dobrą ochronę dla osób stojących poniżej przed wszelkimi odłamkami, jakie mogły spadać z górnych partii gebla w wyniku naturalnego procesu wietrzenia skał. Górne warstwy zdejmowanego zasypu miały charakter wtórnego depozytu i przypuszczalnie zostały tu nasypane w trakcie wykopalisk Naville’ a przed „Niszą”. Ok. 1 m niżej pojawiło się kilka większych kamieni i zaciemnienie powierzchni, a tuż niżej ślady ogniska i duży fragment naczynia na wodę z okresu koptyjskiego; prawdopodobnie w tym miejscu posilał się mnich, który spędził tu jakiś czas na medytacjach. Jeszcze ok. 1 m niżej ukazał się fragment bardzo dużego kamienia, którego nie można było usunąć, gdyż od strony południowej piętrzył się nad nim potężny zasyp złożony z innych dużych kamieni. Wąski sondaż pomiędzy wspomnianym kamieniem a masywem gebla wykazał, że nadal nie ma tu calca i wielki kamień spoczywa na zasypie o nieznanej miąższości ; kontynuacja wykopalisk w tym miejscu była w tym momencie niemożliwa. Prace wykopaliskowe zostały przeniesione 12 m dalej na wschód i wznowione przy północnej ścianie masywu gebla, poniżej kolejnego – piątego – ulokowanego najdalej na wschód graffita z imieniem „Starszego” Butehamona. Po usunięciu zaledwie półmetrowej warstwy wierzchniej ukazała się tu twarda biała warstwa bardzo podobna do tej, jaką odsłoniliśmy w „Niszy” i którą określaliśmy wówczas błędnie mianem „akumulacji pierwotnej”. O tym, iż nie może to być naturalne nawarstwienie świadczy fakt, że tutaj, a zatem w miejscu położonym znacznie niżej od „Niszy”, warstwa ta była o połowę grubsza i wynosiła 1,20 m, natomiast 6 m dalej w kierunku zachodnim, też przy ścianie tego samego masywu gebla nie było jej wcale. Dziś jej istnienie w tym miejscu interpretuję inaczej. Poniżej tej „cementowej” warstwy wzdłuż ściany północnego masywu biegnie jeden z drenów służących kontroli wód deszczowych (por. niżej, wyniki badań szóstego sezonu, jesień 2003 r.) i to obniżenie skalnego podłoża zostało wyrównane grubą warstwą „cementu” w ramach przygotowania terenu do zrzucenia pierwszych wielkich kamieni na tworzoną na zboczu sztuczną platformę (por. niżej, wyniki badań piątego sezonu, styczeń-luty 2003 r.). Butehamon stał na wykonanej „cementowej” warstwie, gdy składał swój podpis, zapewne w ramach kontroli prowadzonych wtedy prac. W trakcie wykopalisk w roku 2000 celem weryfikacji archeologicznej była jednak hipoteza, że gdzieś od strony wschodniej przy ścianie masywu północnego może się znajdować wejście do grobowca. Kilka metrów na zachód od wspomnianego ostatniego podpisu Butehamona zbocze opadało dość gwałtownym uskokiem (zapewne tę właśnie różnicę poziomu skalnego podłoża postanowiono wyrównać przez położenie tu opisanej wyżej grubej na 1,20 m warstwy „cementu”) i chcieliśmy sprawdzić, czy w rejonie tego uskoku nie ma wykutego wejścia do grobowca. Gdy posuwając się w kierunku zachodnim osiągnęliśmy to miejsce, okazało się, że leżą tam obciosane i przylegające do siebie białe kamienie (fragmenty odłupanych od nich fragmentów leżały tuż obok) oraz znajduje się tam gruba warstwa żółtego piasku, którego obecności na półce nigdzie wcześniej nie stwierdzono, natomiast przypominał on piasek zalegający podłoże w odległych południowych dolinach tebańskich, a także występujący na płaskowyżu w pobliżu szczytu El-Gurn – najwyższego miejsca tebańskiego gebla. Nie można było z góry odrzucić możliwości, że jest to jednak warstwa naturalna i taką interpretację wówczas przyjęliśmy. Późniejsze odkrycia wykazały, że tego rodzaju piasek miał zastosowanie konstrukcyjne i używany wyłącznie w związku z prowadzonymi tu pracami niewątpliwie został tu przyniesiony przez ludzi (por. wyniki sezonów: trzeciego (2001) i szóstego (jesień 2003). Dalsze posuwanie się w stronę „Niszy” było w tym momencie niemożliwe, gdyż skalne podłoże było tu przykryte wielometrowym zasypem, w którym tkwiły także ogromne kamienie. Wejście do grobowca mogło się teoretycznie znajdować w tym rejonie, ale w celu sprawdzenia tej ewentualności należało wpierw usunąć cały ten zasyp (nazywany przez nas „Wzgórzem”, bądź, z arabskiego, komem; wydawało się to wtedy zadaniem mało realnym.II. Wykopaliska pod zachodnim masywem gebla.
Wchodząc na stanowisko i kierując się w stronę „Niszy” przechodziło się przez wyraźne obniżenie pomiędzy wysoką ścianą zachodniego gebla a wystającym niewielkim skalnym cyplem; miejsce to odległe o ok. 20 m. od „Niszy” nazwaliśmy „Bramą”. U wejścia do „Bramy” znajdowało się pierwsze z pięciu graffito inspekcyjne „Starszego” Butehamona, zatem teren musiał tu wyglądać podobnie w starożytności i nie był zasypany. Zasyp zaczynał się ok. 4 m dalej i teren tam wznosił się dość raptownie, co oznaczało iż może się tam znajdować pionowa ściana skalna, w której zgodnie z przyjętą hipotezą roboczą mogło być wykute wejście do grobowca. Bardzo szybko okazało się, że „Brama” jest naturalnym tworem i przebiega tędy dość szeroka szczelina tektoniczna, szczególnie dobrze widoczna na w/w skalnym uskoku. Oczyszczenie terenu przyniosło tu natomiast bardzo ważne odkrycie brązowej rękojeści sztyletu i trzech fajansowych paciorków, które przypuszczalnie były nanizane na nitce, na której zawieszono także ten sztylet (na szyi mumii?). Sztylet wg typologii opracowanej m. in. w jednej z nowszych dysertacji egiptologicznych (por. niżej, Bibliografia) odpowiada okresowi 17 – wczesnej 18 Dynastii (XVI w. p.n.e.) i znajduje najlepszą analogię w innym sztylecie, znalezionym na mumii króla Kamose (ostatni władca 17 Dynastii). To odkrycie stworzyło nowe możliwości interpretacji stanowiska (por. niżej, Wnioski). W tym sezonie „biuro” Misji było zainstalowane na szczycie największego kamienia, który leżał na terenie półki, wieńcząc praktycznie cały zasyp. Górna powierzchnia olbrzyma (nazwanego grecką literą α – Alfa)wynosiła ok. 5 m x 4 m, więc można tam było ustawić stolik, ławkę, ocieniający parasol i złożyć wszystkie nasze sprzęty. Za kamieniem od strony zachodniej był cień i widniał tam szeroki, choć płytki otwór, w którym składaliśmy plastikowy chłodzący pojemnik na przechowywanie wody i pożywienia. Gdy zakończyły się badania w „Bramie”, postanowiliśmy oczyścić teren pomiędzy wielkim kamieniem a zachodnim geblem. Otwór za kamieniem Alfa został niewątpliwie wykonany ręką ludzką; po dokładnym oczyszczeniu okazało się, że pierwotnie miał ok. 2 m głębokości, ponad 0,80 m szerokości i kończył się na rodzimej skale. Wszystko wskazuje, że to też wkop złodziejski (nr 3), tylko składający się wyłącznie z części pionowej. Przebywający w Misji prof. dr hab. Maciej Pawlikowski – specjalista mineralog z AGH w Krakowie, który w różnych miejscach przeprowadzał badania, rozpoznając po kształcie kamieni ich charakter: naturalny bądź nadany ręką ludzką, stwierdził, że zasyp, w którym dokonano wkopu nr 3 zawiera wielką ilość odłupków, jakie powstawały podczas starszych prac górniczych. Ich spatynowanie świadczyło, że były one wykute z rodzimej skały na długo przedtem, zanim znalazły się w zasypie. Podobne wyniki dały badania przeprowadzone w różnych miejscach na półce, m. in. przed „Niszą”, na „Wzgórzu”, a także pod kamieniem Alfa. Ilość drobnego materiału, do którego zaliczają się odłupki była wszędzie tak duża, że pojawiło się pytanie, skąd się tu wzięły setki ton tych skalnych fragmentów? Teoretycznie mogły one spadać ze ścian wysokiego gebla przez tysiące lat, ale nigdzie na nekropoli tebańskiej nie ma takich naturalnych nawarstwień. Nawet na badanej przez nas półce i w jej okolicy były miejsca najwyraźniej nietknięte ręką ludzką, ale warstwa zalegającej tam akumulacji nigdzie nie przekraczała 1,5 m pod samą ścianą; kilka metrów dalej, na pochyłym zboczu wynosiła ona najwyżej ok. 20 cm, a bywały miejsca, że widać było nagie skalne podłoże. Kolejne deszcze spłukiwały systematycznie nagromadzony materiał w dół zbocza. Tymczasem na centralnym terenie, na „Wzgórzu” i w rejonie kamienia Alfa zasyp sięgał, jak można było obliczyć, nawet do 6 m, co nie robiło wrażenia naturalnego skupiska. Ponadto, ściany wysokiego gebla nie tylko były mocno spatynowane, ale widniały na nich graffiti, co znacznie ograniczało możliwość, że cały ten materiał stanowią okruchy, które od tych ścian odpadły. Ostateczne rozwiązanie zagadki przyniosły dopiero ustalenia sezonu piątego (styczeń-luty 2003). Czyszczenie terenu pomiędzy zachodnim masywem gebla a wielkim głazem ά przyniosło jeszcze trzy ważne odkrycia. Pierwsze wiązało się z faktem stwierdzenia obecności odłupków pod wielkim głazem. Okazało się, że gigant spoczywał właściwie wyłącznie na bardzo grubej warstwie drobnego gruzu (zawierającego owe odłupki) i w pewnym momencie ukazał się pod nim wręcz prześwit. Kamień leżał bardzo mocno przechylony w stronę wschodnią. Na jego odsłoniętej fragmentarycznie spodniej stronie rysowały się wyraźnie ślady zacieków wody: każdy kolejny deszcz prowadził tędy znaczne ilości wody, które spływając ze ścian wysokiego masywu wpływały następnie pod wielki głaz i szukały tamtędy drogi ujścia, przeciskając się pomiędzy drobnymi kamieniami, na których gigant spoczywał. Spływająca woda, zwłaszcza w wypadku ulewy, ma dużą siłę i niewątpliwie setki takich ulew, jakie nawiedziły Teby od czasu, gdy ten głaz tu się znalazł, wypłukały spod niego znaczne ilości gruzu, powodując coraz większe nachylenie giganta w kierunku wschodnim. Stwierdziliśmy, że głaz stanowi poważne zagrożenie dla terenu leżących na dole świątyń, gdyż po kolejnych deszczach może stracić równowagę i stoczyć się w dół; w takim wypadku głaz Alfa, ważący ok. 100 ton, mógłby spaść nawet na świątynię Hatszepsut, przypuszczalnie w okolicę kaplicy Hathor, powodując niewyobrażalne zniszczenia i niosąc śmiertelne zagrożenie dla ludzi. Usunięcie tego niebezpieczeństwa stało się priorytetem Misji w kolejnym sezonie. Druga i trzecia obserwacja dotyczyła nietypowego wyglądu powierzchni gebla nieco dalej w kierunku północnym. Powierzchnia skały była tu wyraźnie pokryta kilkucentymetrowej grubości warstwą bardzo twardej białej substancji przypominającej zaprawę, a na tej powierzchni były widoczne regularne pionowe równolegle rozmieszczone wgłębione narysy, jakie mogły tylko powstać w wyniku zsuwania się tędy czegoś bardzo ciężkiego. Egipcjanie często, od czasu budowy piramid, stosowali technikę pokrywania zaprawą powierzchni, po której przesuwali następnie ciężkie kamienie; zaprawa ułatwiała w takim wypadku poślizg i transport. Takie wyjaśnienie tej warstwy jako dzieła człowieka bardzo dobrze korespondowało z dwoma głębokimi prostokątnymi otworami w pionowej ścianie skały tuż powyżej owej teoretycznej „zjeżdżalni”. Te otwory z pewnością powstały w wyniku działań człowieka, chociaż ich funkcja była trudna do odgadnięcia i dopiero dziewiąty sezon miał przynieść w tym względzie prawdopodobną hipotezę.III. Wykopaliska na południe od „Niszy”.
Ok.4 m w kierunku północnym od pokrytej warstwą zaprawy „zjeżdżalni” gebel urywał się gwałtownie, tworząc pionową ścianę, odległą o 3 m od „Niszy”. Niewątpliwie przy samej zachodniej ścianie klifu istniała pierwotnie wąska półka, na której musiał stać „Starszy” Butehamon, gdy pozostawiał jedną ze swych inskrypcji inspekcyjnych; ta półka została jednak w starożytności usunięta, a cały teren ostatecznie zasypany do tej samej wysokości, co umożliwiło kilkadziesiąt lat później „Młodszemu” Butehamonowi umieszczenie swojej inskrypcji tuż obok podpisu swego imiennika. Pomiędzy biegnącą tu w kierunku wschodnim pionową ścianą gebla, zachodnią ścianą wysokiego masywu i „Niszą” tworzyło się prostokątne „pomieszczenie”, które nazwaliśmy „Przedsionkiem”. Wśród zasypu leżał tu także potężny kamień, a na wschód od niego zaczynało się „Wzgórze”, w którym widniały kolejne duże skalne fragmenty. Kamienie te wstępnie ponumerowano literami alfabetu łacińskiego, nadając dużemu fragmentowi w „Przedsionku” oznakowanie „A”. Kierując się wciąż założeniem, że wejście do grobu może się znajdować w pobliżu, być może pod „Wzgórzem”, rozpoczęto sukcesywne rozbijanie i usuwanie kolejnych kamieni i gruzu (zawierającego masy odłupków) wypełniającego bardzo ściśle przestrzeń między nimi, co także wykluczało naturalne przyczyny takiego układu: w wypadku naturalnego zawaliska pomiędzy kamieniami widniałyby prześwity. Głaz „A” spoczywał bezpośrednio na powierzchni skalnej i nie było tam żadnej twardej warstwy podobnej do rzekomej 80-cm grubości „akumulacji pierwotnej” zalegającej w sąsiedniej „Niszy”, co także wyklucza naturalny układ. Gdyby twarda biała warstwa w „Niszy” była tworem naturalnym, w „Przedsionku” musiałaby zalegać podobna warstwa. W miarę czyszczenia terenu „Wzgórza” kolejne duże kamienie ukazujące się po usunięciu poprzednich otrzymywały oznaczenia następnymi literami alfabetu łacińskiego. Szczególnie dużym fragmentem był usytuowany w centrum „Wzgórza” prawie 4-metrowej wysokości i ok. 1,5 m średnicy kamień „M”, mający położenie niemal idealnie pionowe i szczelnie otoczony drobnym gruzem. Istniało podejrzenie, że ten kamień może zamykać wejście do grobowca, ale okazało się, że był to tylko jeden z wielu dużych fragmentów na tym terenie. Na poziomie skalnego podłoża w samym centrum „Wzgórza” leżał duży płasko ułożony kamień „Ż”, ale także pod nim nie znaleziono żadnego śladu prac górniczych. Po usunięciu „Wzgórza” na badanym terenie pozostało jeszcze kilka bardzo dużych głazów, które otrzymały oznakowanie kolejnymi literami alfabetu greckiego. Największym był omówiony wyżej głaz α, dalej w kierunku północno-wschodnim leżały obok siebie także wielkie kamienie: β, γ, δ, ε, i ζ. „Delta” opierała się na kamieniu κ („Kappa”), 3 m dalej leżał ogromny 80-tonowy głaz λ. Wiedzieliśmy, że odsłonięty w pierwszej fazie wykopalisk i obecnie niewidoczny istnieje też kamień za „Węgarem”, nazwany „π”. Doświadczenia nabyte w procesie usuwania kamieni z terenu „Przedsionka” i „Wzgórza” otworzyły perspektywy usunięcia także tych wielkich głazów, z których największy i najgroźniejszy był kamień „Alfa”.IV. Prace przygotowawcze do operacji rozbicia kamienia α (Alfa) i odkrycia dokonane na wschód od zespołu największych kamieni.
Niebezpieczne położenie na stromym zboczu i znaczne nachylenie głazu „Alfa” spowodowało konieczność poczynienia poważnych przygotowań technicznych poprzedzających operację rozbijania tego kamienia. Na zboczu na wschód od kamienia należało zbudować platformę oporową, która miała sięgnąć podstawy kamienia i stanowić jego podparcie, chroniące przed ewentualnym dalszym przechylaniem się głazu. Kamienne fragmenty z rozbitych głazów ze „Wzgórza” nie zostały wyniesione z terenu, lecz zdeponowane pod północnym masywem, by posłużyć jako materiał na budowę platformy. W ostatnim tygodniu sezonu rozpoczęto przygotowania do budowy platformy poprzez oczyszczenie zbocza, kilka metrów poniżej głazu „Alfa”, sięgając aż do rodzimej skały. Na tej solidnej podstawie rozpoczęto konstrukcję platformy kamiennej, której każda kolejna warstwa była nieco szersza, tworząc konstrukcję o przekroju odwróconego trapezu. Oczyszczanie zbocza na wschód od kamienia „Kappa” przyniosło odkrycie kolejnego wkopu złodziejskiego (nr 4), który był niewielkich rozmiarów i kończył się dość szybko po trafieniu na skałę. Zaobserwowano, że wkop ten był zupełnie nietypowo przykryty pionowo ustawionym dużym płaskim kamieniem; gdy wewnątrz wkopu znaleziono kawałek współczesnego szkła, stało się oczywiste, że ten starożytny tunel służył komuś także w czasach nowożytnych, zapewne jako dobrze ukryty i trudno dostępny schowek. Usytuowanie wkopu poniżej kamienia „Kappa” zwróciło uwagę na sam ten kamień, który miał wygląd naturalnej pionowej skały wyrastającej z podłoża, choć jego odmienna struktura wskazywała na to, że pochodzi z innej części gebla. Sondaż wykonany bezpośrednio za tym kamieniem przyniósł zaskakujące odkrycie zupełnie białych, nie spatynowanych odłupków, które musiały w takim wypadku pochodzić z prac wykonanych w najbliższej okolicy. Pojawiła się nowa hipoteza, że odłupki mogą pochodzić z wykutego tam grobowca, a wejście do niego jest być może tuż za lub pod kamieniem „Kappa” lub opartym na nim głazem „Delta”. Dodatkową przesłanką stało się odkrycie wyrytego na kamieniu „Delta” graffita, które prawdopodobnie przedstawiało szkic pionowego szybu grobowego i biegnącego od jego spodu poziomego korytarza o szerokości 3 łokci (1,5 m), co odpowiadałoby wymiarom wielu prawdziwych grobów. Sprawdzenie tego terenu było jednak możliwe dopiero po usunięciu leżących wyżej olbrzymich kamieni: α, β i γ. Jeszcze wcześniej, niż wkop nr 4, praktycznie tego samego dnia co wkop nr 3, poniżej wielkiego głazu „Alfa” od strony wschodniej, a zarazem tuż przy olbrzymiej skale leżącej w południowej części terenu badanej przez Misję Skalną półki (skałę tę nazwano „Filarem”) został odkryty inny wkop złodziejski, o bardzo podobnej strukturze do wkopu nr 1. Składał się on z pionowego szybu sięgającego litej skały i wydrążonego na jej poziomie tunelu o długości 2,70 m. Wymownym było odkrycie fragmentu krzemiennego narzędzia pozostawionego w końcu tunelu i służącego być może do pracy przy jego drążeniu.. Tunel (oznakowany jako nr 2) musiał być odkryty już wcześniej, gdyż wewnątrz znaleziono kawałek gazety z czasów II Wojny Światowej; być może prowadzili tu wtedy nielegalne poszukiwania okoliczni mieszkańcy. Kierunek tunelu nr 2 wskazywał, że celem poszukiwań był, podobnie jak w wypadku wkopu nr 3, teren pod wielkim kamieniem „Alfa”.V. Archeologiczna prospekcja okolic naszego stanowiska na terenie Deir el-Bahari i rewelacyjne odkrycia graffiti.
Niezależnie od zasadniczych prac wykopaliskowych na terenie półki, Misja Skalna prowadziła uzupełniające obserwacje archeologiczne w najbliższej okolicy.1. Na północ od świątyni Hatszepsut obiektem prospekcji stało się kilka miejsc położonych wysoko u podnóża skał i przypominających swoim układem ścian skalnych „Niszę”. Stwierdzono, że powierzchnia położonych bezpośrednio powyżej skał została oczyszczona ze zwietrzeliny; pod skałami, w warstwie powierzchniowej znaleziono m. in. także odłupki, prawdopodobnie pochodzące z tych prac . Bez sondaży, które mogłyby sięgnąć skalnego podłoża trudno jest ocenić funkcję tych miejsc; być może były tam projektowane groby lub stanowiska dla strażników nekropoli.
2. W trudno dostępnym miejscu powyżej północno-zachodniego narożnika świątyni Hatszepsut, w pobliżu przyciętej pionowo ściany skalnej powstałej w trakcie prac przygotowawczych do budowy tej świątyni odkryto dwa graffiti z czasów 6 Dynastii: są to najstarsze graffiti odkryte na terenie nekropoli tebańskiej, z wyjątkiem wspomnianych wyżej rysunków archaicznych, odkrytych na półce obok „Szczeliny”. Oba graffiti zawierają kartusze z imieniem króla Merenre. Z pewnością teren, na którym się one znajdują, był niegdyś łatwo dostępny od strony wschodniej.
3. Ponieważ „Nisza” swym prostokątnym planem i wyglądem przypominała miejsce, gdzie znajduje się Skrytka Królewska (tzw. grób DB 320), przeprowadzono bliższe oględziny najbliższych okolic Skrytki. Badanie metodą alpinistyczną zachodniej pionowej ściany skalnej wznoszącej się ponad szybem, na wysokości ok. 6 m ponad otworem szybu odkryto bardzo duże graffito „Starszego” Butehamona (zajmujące ogółem powierzchnię 65 x 53,5 cm). Widoczny na nieco niższym poziomie, w narożniku pomiędzy zachodnią a północną ścianą „komina nad Skrytką” fragment zasypu, jaki dotąd sięgał, przykrywając szyb świadczy, że Butehamon stał na nim, pisząc swoje imię. Jest bardzo prawdopodobne, że podpis ten został złożony po pogrzebie arcykapłana Masaharti, którego sarkofagi znaleziono w Skrytce i który umarł w 25 roku panowania króla Smendesa z 21 Dynastii (ok. 1045 przed Chr.), zatem w czasach, gdy „Starszy” Butehamon był wciąż aktywnie urzędującym Pisarzem Nekropoli. Odkrycie to stanowi zatem istotny wkład do dyskusji o pierwotnym charakterze Skrytki (starsze koncepcje widzą w niej grób królowej Inhapi z 17 Dynastii, króla Amenhotepa I z 18 Dynastii czy arcykapłana Pinodżema II z 21 Dynastii; obecnie przeważa prawdopodobieństwo, że grób ten wykonano dla Masaharti).
2. Wnioski i wstępne założenia następnego sezonu
Odkrycia kolejnych trzech wkopów złodziejskich, kolejnych kilkudziesięciu graffiti, ogromnej ilości przyniesionych tu odłupków ze starszych prac górniczych, pokrytej twardą zaprawą „zjeżdżalni” ze śladami zsuwania się ciężkiego obiektu, dwóch wykonanych ręką ludzką prostokątnych otworów w zachodnim zboczu gebla oraz grubej warstwy twardej substancji pod masywem północnym w pełni potwierdziło fakt, że półka skalna będąca terenem koncesji Misji Skalnej była miejscem intensywnej aktywności człowieka. Usytuowanie tej aktywności w centrum tebańskiej nekropoli wskazywało przy tym, że chodziło tu prawdopodobnie o wykonanie, a następnie ukrycie ważnego grobowca.
Odkrycie centralnej części sztyletu z wczesnej 18 Dynastii (identycznie wygląda przechowywana w Brukseli analogiczna część sztyletu, jaki na mumii faraona Kamose złożył pierwszy władca 18 Dynastii, Ahmes) otworzyło nowe możliwości interpretacyjne, jeśli chodzi o datowanie tego przypuszczalnego grobowca. O ile prace towarzyszące jego zamykaniu i zabezpieczaniu wiążą się z okresem działalności „Starszego” Butehamona, zatem zapewne z wczesną 21 Dynastią, o tyle pojawiło się prawdopodobieństwo, że sam grobowiec został wykuty znacznie wcześniej, w okresie wczesnej 18 Dynastii (XVI w. p.n.e.), a następnie obrabowany, zapewne w tym samym czasie, co grobowce w Dolinie Królów, tj. w czasie rewolty nubijskiego korpusu armii, w 19 roku panowania Ramzesa XI, ok. 1080 p.n.e. (por. Dział: „Herhor”). Znaleziony na stanowisku brązowy fragment sztyletu stanowi zapewne pozostałość bogatego sztyletu, porównywalnego z tym, który został znaleziony na mumii Kamose (ostrze wykonane ze srebra, rękojeść obita złotą blachą, całość połączona z brązową obsadką za pomocą złotych nitów). Najbardziej prawdopodobnym właścicielem wykonanego tu grobowca może być następca Ahmesa, król Amenhotep I, którego grobu nigdy nie zidentyfikowano na podstawie przekonujących przesłanek.
Jeśli chodzi o lokalizację wejścia do grobowca, pojawiły się dwie możliwości:
1. W okolicy kamieni „Delta” i „Kappa” (jako nowe przesłanki służyły: białe odłupki, znalezione pod „Deltą”, graffito wyryte na kamieniu „Delta”, przedstawiające prawdopodobnie plan grobu szybowego, schodząca w tym kierunku „zjeżdżalnia” pokryta zaprawą, wkop złodziejski nr 4, a także ubiegłoroczne przypuszczenie, że wejście może się znajdować na południe od „Niszy”);
2. Pod kamieniem „Alfa” (przesłanki: wkopy złodziejskie nr 2 i 3).
Pojawiła się przejściowa hipoteza, że na terenie półki mogą się wręcz znajdować dwa grobowce.
Skuteczne rozbicie i usunięcie wielu dużych kamieni w „Przedsionku” i na „Wzgórzu” wskazało perspektywy dalszych badań, uwarunkowane rozbiciem i usunięciem także innych głazów, z których największy i najniebezpieczniejszy był kamień „Alfa”. Zadanie przyszłorocznego sezonu polegało zatem w pierwszym rzędzie na usunięciu tego głazu (w miarę możliwości też kilku innych) i na zbadaniu terenu poniżej, możliwie na poziomie skały rodzimej.
3. Bibliografia
Andrzej Niwiński, „Deir el-Bahari. Cliff Mission, 2000”, [w:] Polish Archaeology in the Mediterranean.[= PAM] XII. Reports 2000., Warszawa 2001, str. 221-227;
Mikołaj Budzanowski, „Cliff research”, [w:] PAM XII, Warszawa 2001, str. 227-229;
Sławomir Rzepka, „Graffiti survey”, [w:] PAM XII, Warszawa 2001, str. 229-234;
Maciej Pawlikowski,”Geological investigation of a cliff archaeological site above the Hatshepsut temple in Deir el-Bahari”, [w:] PAM XII, Warszawa 2001, str. 234-235;
Andrzej Niwiński, “Kamienne wykopaliska: przedsmak rewelacji”, [w:] Polonez 35 (styczeń-luty 2001), Kair, str. 24-26;
Andrzej Niwiński, „Śladami skalnych znaków sprzed trzech tysięcy lat” [w:] Archeologia Żywa nr 16(2001), str. 7-12.
Andrzej Niwiński, Czekając na Herhora. Odkrywanie tajemnic Teb Stubramnych czyli szkice z dziejów archeologii Egiptu, Warszawa 2003, str. 468-496 (por. cytat niżej);
Andrzej Niwiński, „The activity of the Polish-Egyptian Archaeological „Cliff” Mission in Deir el-Bahari, in the season 2000. Preliminary Report” (złożono w SCA w Kairze).

Przeczytaj fragment książki "Czekając na Herhora...", str. 472 - 496
Drugi sezon: 16 X - 14 XII 2000



